wtorek, 11 grudnia 2012

o Harrym cz. 3

Siedziałam w salonie na kanapie i oglądałam MTV gdy usłyszałam, że Patrish wróciła do domu. Po paru minutach przyszła do salonu usiadła obok mnie. Siedziałyśmy chwilę w ciszy, lecz moja siostra ją przerwała.
-Ej, a co to miało być w szkole przy Niallu?!-spytała spokojnie.
-Niall, przejęłaś się pewnie najbardziej tym co on pomyśli?
-Przestań głuptasie. Wiesz, że tak nie jest. Więc, co jest?
-Zły dzień.-skłamałam.-Przepraszam jeśli prze zemnie źle wypadłaś przed Nickiem.
-Nillem!-poprawiła mnie szybko z uśmiechem.-Nic się nie stało. Ostatnio często się kłóciłyśmy, Jou.-pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.-Może pójdziemy jutro na zakupy, takie na pogodzenie się?
Następnego dnia...
Wychodziłyśmy już z galerii. Nie chciałam wielu rzeczy i moja siostra też wielu nie miała. Nagle do Patrish zadzwonił telefon.
-Chcesz pozwiedzać Londyn?-spytała.- No wiesz, nasze nowe miasto...
-Em... No okej. Fajnie tak pochodzić tylko z tobą. Bez nikogo więcej...
-E, tak.-powiedziała jakoś dziwnie. Wyszłyśmy z budynku i ujrzałam Harrego oraz Nialla. Czekali na nas. Spojrzałam na siostrę ze złością.- Wybacz.
-Nie wiem czy wybaczę.-przywitałam się z nimi i oficjalnie poznałam Nialla. Pochodziliśmy trochę po ulicy i rozmawialiśmy przeważnie o szkole. To znaczy oni rozmawiali bo ja siedziałam cicho. Miałam nadzieję, że nie zauważą, że siedzę cicho. Cofnęłam się do tyłu, a Harry wraz ze mną. Nie rozumiałam co on ode mnie chce.
-Co siedzisz tak cicho?-spytał miło.
-Nie chciałam wam przerywać.-odpowiedziałam szybko.-Harry...-zaczęłam.
-Tak?-powiedział przyjacielskim tonem, taki, że aż na mojej twarz pojawił się uśmiech.
-Przepraszam za to, że byłam niemiła wczoraj.-spuściłam głowę w dół trochę się wstydząc, a uśmiech natychmiast zniknął.
-Nie, to nic. Chyba zasłużyłem za wtrącanie się...-nagle wyłapałam z rozmowy Nialla i Patrish zdanie: "To wpadniecie dziś na moją imprezę?" Szybko sięgnęłam do pamięci, ale moja starsza siostra nic mi o tym nie mówiła.  Zareagowałam od razu.
-Patrish! Jaka impreza?!-ona odwróciła się do mnie z błagającym uśmiechem.-Nie! 
-Ale czemu? A z resztą jest za późno, bo już wszystko przygotowane.
-Patrish! Ja też tam mieszkam i też chce mieć jakieś zdanie.-ona spławiła mnie wzrokiem.-Dzięki. Miał być fajny dzień.-powiedziałam chamsko. 
-O co ci znów chodzi?!-stanęłyśmy na środku chodnika i zaczęłyśmy się kłócić.
-Zaczynając od tego śniadania, poprzez to, że zjawili się ONI no i kończąc na imprezie, o której pewnie nie raczyłaś mi powiedzieć.Wiesz co jesteś okropna! Nara.-powiedziałam i się odwróciłam.
-Gówniara!-krzynęła za mną.
-Próżna, zadufana w sobie debilka!-krzyknęłam. Poszłam do pierwszej lepszej herbaciarni, a po piętnastu minutach koło mnie pojawił się Harry.-Znowu ty?-powiedziałam gdy tylko usiadł obok mnie. Po chwili doszło do mnie co powiedziałam.-Przepraszam, nie chciałam. Jestem po prostu zła.
-Rozumiem, nie martw się. Odwieźć cię?-spytał. Spojrzałam na niego. Był szeroko uśmiechnięty, a jego dołeczki w brodzie sprawiały, że ja także się uśmiechnęłam. Wyszliśmy z herbaciarni.
-Chcesz zostać szoferem czy coś?-spytałam cicho gdy otworzył mi.
-Nie. Teraz jestem uprzejmy.-powiedział i zamknął za mną drzwi. Po chwili siedział znów obok mnie.
-Jeszcze parę takich gestów uprzejmość i za miesiąc będę musiała ci oddać za paliwo.-oboje się uśmiechnęliśmy. Po drodze do mojego domu rozmawialiśmy trochę o muzyce. Dowiedziałam się, że Hazz bardzo lubi Coldplay oraz paru innych wykonawców. Gdy dojeżdżaliśmy zaczął padać śnieg.-Świetnie.
-Nie lubisz śniegu?
-Lubie, ale nie teraz. Wolałabym aby zaczął padać dopiero w ferie. Harry, to będziesz na tej imprezie?
-Nie wiem. Raczej tak. A ty?
-W sumie to raczej zamknę się w pokoju i z zatyczkami w uszach pójdę spać. Nie chce mi się tam wchodzić.-powiedziałam patrząc na swój dom.
-To nie wchodź.-spojrzałam się na niego pytająco.- Chodźmy może do Hayde Parku. Byłaś tam?-pokręciłam głową.-Świetnie. Więc jedziemy.- ruszyliśmy z miejsca. Harry zaczął się śmiać.- Masz świetną minę. Ha ha ha. Coś nie tak?
-Nie, tylko zastanawiam się dlaczego... a z resztą nie ważne.-powiedziałam radośnie.
-Czemu zajmuję ci czas?-przytaknęłam.- Bo po co masz sobie nerwy strzępić z drżeć koty z Patrish? A tak zrelaksujesz się na spacerze. Mam rację?
-Z tymi kłótniami tak...
Na spacerze opowiedziałam mu o sytuacji z Patrish, i że brakuje mi mojej mamy. Rozmawialiśmy o rodzinie. Harry najbardziej rozgadał się gdy wspomniałam o parku rozrywki. On zaczął mi opowiadać o tym, że gdy był mały jego siostra zabrała go po rozwodzie rodziców wraz z ich ciotką do Disneylandu. Opowiadał jakby dopiero stamtąd przyjechał. A ja słuchałam go uważnie.
  Do domu wróciłam po kilku godzinach w domu już grała głośna muzyka. Brunetem wszedł ze mną do domu i zaczęliśmy się bawić. Obudziłam się rano u siebie w pokoju sama z kacem i zanikiem pamięć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz