WOW! Ten koncert był nieziemski! Nigdy nie myślałam, że zobaczę One Direction na żywo! To show był niesamowite.- myślałam. Wyszłam z PGE Areny i skierowałam się ku przystankowi. Dookoła wszędzie były directionerki. Przeszłam do tyłu areny gdy usłyszałam głośny krzyk i pisk przy wejściu. To chłopcy wyszli. Chciałam tam podbiec i jeszcze raz zobaczyć Nialla, ale biorąc pod uwagę ile dziewczyn tam było i tak nie miałam szans. Rękoma objęłam się za brzuch i powoli ruszyłam dalej. Może to dziwne, ale zdawało mi się,
że podczas koncertu Niall spoglądał prosto na mnie. Ale pewnie wszystkie jego fanki w pierwszych rzędach tak myślały. No cóż... pozostaje mi tylko marzyć, że to na mnie spoglądał. Szłam w zamyśleniu wpatrzona w chodnik pod moimi nogami. Piski za mną powoli ustawały. Nagle wpadłam na kogoś i się przewróciłam na ziemie.
-Oh, przepraszam.-powiedział chłopak po angielsku. Uniosłam głowę by ujrzeć kto mnie przewrócił i ujrzałam Nialla. O mało co nie dostałam zawału! Niall wyciągną rękę i pomógł mi wstać.- To ty byłaś w pierwszym rzędzie, prawda?- teraz dziękowałam, że tak dobrze umiem angielski, i że go rozumiem. -Tak. Pamiętasz.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Pewnie. Tak ładnej twarzy się nie zapomina.- Zarumieniłam się. Nastała tak niezręczna cisza.
-To ja będę już iść... autobus mi zaraz odjedzie.-powiedziałam i zaczęłam znowu iść w kierunku przystanku. KURDE! Czemu ja nie wzięłam autografu, ani zdjęcia. Teraz głupio było jakbym się wróciła. Mogłam pomyśleć!
-Eh. Zaczekaj!- krzyknął za mną. Ja przystanęłam i odwróciłam się. Niall szybko do mnie dobiegł.- Jak się nazywasz? Słuchaj może oprowadziłabyś mnie trochę po okolicy co? Chyba, że nie masz czasu.- spytał i uśmiechnął się przy tym tak, że myślałam iż zaraz zejdę na zawał serca. -Jasne. Mogę cię oprowadzić.- powiedziałam z uśmiechem i ruszyliśmy w stronę Starego Gdańska.
Poranny spacer po Londynie dobrze mi zrobi. Oh, tej nocy miałam okropny sen. Poranne powietrze powinno dobrze przewietrzyć mi umysł i wygonić głupoty jakie się tam gnieździły. Szłam ulicą i rozmyślałam czy p. Sunday's zorientuje, że wyszłam z hotelu. Nagle zauważyłam, że jakieś dziesięć metrów przede mną jest kilka dziewczyn, które popiskują. Podeszłam do nich szybkim krokiem zainteresowana co się dzieje. W kręgu, otoczony fankami stał Harry Styles! Pierwsze co pomyślałam to aby wyciągnąć telefon. Jak wrócę do hotelu to nikt mi nie uwierzy! Szybko włączyłam kamerę. Harry przechodził i po kolei każdej fance dawał autograf, a te zadowolone odchodziły. Wszystko nagrywałam. W końcu zostałam ja i jeszcze 5 dziewczyn. Harry przystanął obok mnie. Postanowiłam go zagadać:
-Harry! Harry!- powtarzałam by zwrócił na mnie uwagę.
-Słucham.-odpowiedział mi. -Harry, kiedy One Direction odwiedzi Polskę?!- spytałam. Zaskoczyłam sama siebie, bo mój głos był opanowany. Jakby to był nikt zwyczajny. Harry, spojrzał na mnie.
-Aaa! Polska fanka!- uśmiechnął się. Przytaknęłam. On podpisywał już ostatni autograf.- Mam ogromną nadzieje, że niedługo.- już miał odejść gdy stanął i przyjrzał mi się badawczo.- Czekaj, czekaj. Jak się nazywasz?- powiedział to i uśmiechną się zawadiacko.
-Patrycja.- odpowiedziałam niepewnie. On odgarnął dwa loki, które spadły mu na czoło.
-Bardzo ładnie. Tylko trochę ciężko się wymawia.- zaśmiał się.- Ja cię skądś zam...
-Nie, nie możliwe.
-Ależ tak! Może twitowałaś do mnie?- pokręciłam głową.- Brałaś udział w jakiś akcjach co do One Direction?- znów zaprzeczyłam.- A może jakieś spotkanie z fanami?- znów nie trafił. Zaczął tak wymieniać różne opcje gdzie mógł mnie zobaczyć, ale zawsze zaprzeczałam.- No dobrze. To ja zapraszam na śniadanie, a może wtedy coś sobie przypomnę.- powiedział i wystawił łokieć, aby go złapała.
Zaraz, wyniki. Zaraz, wyniki! Wytrzymasz.- mówiłem do siebie.- Kurde! Głupi pęcherz. Akurat teraz zachciało mi się sikać!!! A jak nie zdążę?! Eh. Trudno. Muszę się wysikać.- Wstałem i biegiem przedarłem się przez tłum w stronę toalety.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam.- mówiłem do wszystkich osób które nie chcący troncałem. Po drodze jak na złość spadła mi etykietka z moim numerem. Musiałem się po nią cofnąć, a czas mijał. Zaraz będą wyniki! Niemal słyszałem jak sekundnik przeskakuje w zegarze. Tak jak zawsze pokazują w filmach kiedy komuś kończy się czas i zaraz wyleci w powietrze lub coś. Wbiegłem do toalety. Zacząłem pukać do kabin. Pierwsza:
-Zajęte!-no to do drugiej.
-Zajęte!- do kolejnej.
-Zajęte!- szlag. Nagle czwarta kabina się otworzyła i wszedł z niej jakiś chłopak. Biegnąc do kabiny potrąciłem go. Ahhh ULGA. A co jeśli teraz mówią wyniki?! Jedna z najważniejszych chwili jak do tej pory w moi życiu, a ja siedzę w kiblu. Spuściłem wodę i wyszedłem z kabiny. Podszedłem do umywalki przy, której stał chłopak, którego potrąciłem. Wybrałem umywalkę obok niego.
-Em. Sorki, że się potrąciłem.-powiedziałem.
-Spoko. To takie przyjacielskie potrącenie. Często moich przyjaciół potrącam. To samochodem, to motorem.-zaśmiałem się.- Jestem Louis Tomlinson.- powiedział i wyciągną ku mnie dłoń. Ścisnąłem ją.
-Harry Styles. Musisz bardzo lubić swoich przyjaciół.-powiedziałem. Razem wyszliśmy z toalety i zostaliśmy już razem na dłużej. Na szczęście Lou jeszcze ani razu mnie nie potrącił autem.
Zszedłem na dół po schodach trzymając się balustrady aby nie upaść. Gdy zobaczyłem jak wygląda parter zamurowało mnie. Gorzej niż po jakiejkolwiek imprezie. Na antycznym żyrandolu wisiały warstwy papieru toaletowego, na podłodze było porozlewane różnokolorowe napoje, wszędzie walały się plastikowe kubki, papiery, nawet buty nie do pary. Przeszedłem powoli starając się nie podeptać śmieci. Skierowałem się do kuchni, a mijając skórzaną, czerwoną kanapę ujrzałem śpiącego na niej półnagiego Zayna. We włosach miał jakby... resztki jakiegoś jedzenia. Fuj! W kuchni stał już Ed i Harry. Obaj byli tak samo skacowani jak ja.
Szczerze mówiąc nie pamiętam nic od momentu kiedy wypiłem pierwsze piwo. Mam nadzieje, że nie zrobiłem niczego głupiego. Usiadłem na barowym krześle i nalałem sobie wody do szklanki. Chłopcy popatrzeli na siebie nawzajem. Było to trochę dziwne... wręcz można powiedzieć, że podejrzane. Po chwili odezwał sięHarry.
-Ej, no wczoraj... pamiętasz coś?-spytał. Pokręciłem głową.
-Nic. Totalna pustka, a ty?
-No ja to w sumie pamiętam połowę parapetówki. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że aż tyle ludzi sprowadzicie mi do mojego nowego domu.-powiedział Ed. Po chwili dodał.- Pamięć urwała mi się po tym jak poszedłeś z tymi dwoma blondynkami na piętro. To było ostatnie co widziałem.- pokiwałem głową. LODING... Czy on powiedział coś o dziewczynach? Zerwałem się ze stołka i pobiegłem na górę do pokoju w którym spałem. Rano nie sprawdzałem czy ktoś jest koło mnie. LODING... zatrzymałem się przy schodach. Pewnie beke sobie robią ze mnie- pomyślałem. Wróciłem do nich.
-Nie zły kawał.-powiedziałem siadając s powrotem na stołku.
-Niall, ale na serio szedłeś z dwoma kobietami na górę.- słowa Hazzy zabrzmiały bardzo wiarygodnie. Ruszyłem znów na górę. Zanim wszedłem do pokoju próbowałem powstrzymać uśmiech jaki sam wszedł mi na twarz. Dwie dziewczyny! JA! Tylko DO CHOLERY czemu musiałem się tak upić, że niczego nie pamiętam. Powoli otworzyłem drzwi do pokoju. Faktycznie na dużym łóżku pod kocem leżały dwie osoby. Tylko, że leżały na przeciwnych brzegach łóżka. Nie mogłem powstrzymać tego zacieszu. Podszedłem bliżej i ujrzałem dwie osoby. Nie! Zrobię to inaczej. Położyłem się delikatnie między nimi i przysunąłem się do jednej. Tej bardziej zakrytej. Położyłem na niej rękę i powoli zacząłem ściągać koc. Przeraziłem się a po chwili wściekłem.
-HARRY!!!-wydarłem się wściekły.
-Co do...- powiedział leżący przede mną Louis.
-Zamknij się Niall.-powiedział z drugiej strony Liam. Położyłem się na plecach i zacząłem krzyczeć w poduszkę "Czemu dałem się tak nabrać?!"