sobota, 1 grudnia 2012

-Heja!- krzyknęłaś wchodząc do domu Zayna. Wiedziałaś, że chłopcy są u niego. Nagle z salonu wybiega Zayn, podbiega do ciebie i przytula mocno do siebie.
-Cześć! Sorry, że nie wyjechałem po ciebie, ale nie mogłem.
-Wybaczam.-odchyliłaś się trochę by zobaczyć jego twarz. Nagle z salonu słyszysz jakieś krzyki.- Co się tam dzieje?
-Grają.-powiedział Zayn nie wypuszczając cię i wpatrując się w ciebie.- Ej...-powiedział cicho. Oderwałaś wzrok od drzwi od salonu i spojrzałaś w jego czekoladowe oczy, a on cię pocałował.- Tęskniłem. I bardzo się martwiłem.
"Szkoda, że nie chciało ci się znaleźć dla mnie czasu jak byłam w szpitalu". Pomyślałaś, ale tego nie powiedziałaś. Nie chciałaś się z nim teraz sprzeczać. Po chwili weszliście do salonu. Na białej, skórzanej kanapie siedział Harry i Liam wpatrujący się w siebie, a na fotelach w drugiej część pokoju siedział Louis i Niall z gitarś i coś brzdąkał, a Lou mówił do niego.
-Kot!
-Chomik!
-Lew!
-Pies!
-Kot!
-Mysz! Ej kot już był!!! Chomik!!!- wykrzykiwali sobie w twarz chłopcy z kanapy.
Nagle do pokoju od drugiej strony weszła Perrie Edwards w krótkich spodenkach i koszulce Zayna, którą miał właśnie od ciebie. Byłaś zdziwiona, że tu jest. Bo to z nią "walczyłaś" o Zayna. Spojrzałaś się na niego, a on na ciebie. W pokoju zapadła cisza.
-Widzę, że nie mogłeś...- powiedziałaś i próbowałaś wyjść bo ta sytuacja była jednoznaczna, ale Zayn tak mocno cię trzymał, że nie mogłaś.-Puść!- szarpnęłaś się mocniej i wyszłaś. Dopiero gdy przechodziłaś przez furtkę usłyszałaś za sobą jego głos.
-[t.i.] zaczekaj, proszę.-nie zatrzymałaś się i szłaś dalej chodnikiem.- Nie chciałem abyś to widziała...
-HA! To lepiej zdradzać mnie za moimi plecami!
-Nie zdradziłem cię głupia!- był coraz bliżej ciebie. Byłaś zła na niego i to mocno. "Lekarz zabronił ci się denerwować i wykonywać zbędnych ruchów..." powtarzałaś sobie. On coś za tobą krzyczał i nagle cię zatrzymał. Złapał mocno za rękę i lekko szarpnął. Szary sweterek zsunął ci się z ramion. Spojrzałaś się na niego lecz zamiast jego twarzy zobaczyłaś ciemne plamy, które się zaczęły powiększać.
-Zayn...-powiedziałaś cicho chwiejąc się na nogach.
-[t.i]! Krwawisz!-wzięłaś głębszy oddech i już widziałaś jego twarz ale ciągle nie wyraźnie.-Harry! Liam!-zaczął krzyczeć trzymając cię na rękach. Po chwili nie wiesz sama jak długiej ujrzałaś nad sobą Liama.-Już jedzie karetka mała. Trzymaj się.
-Co się dzieje.-spytałaś. Złapałaś mocniej Zayna za rękę czując, że odpływasz.
-Szwy ci pękły. Chyba...
C.D.N...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz