wtorek, 18 grudnia 2012

Gify...

znalazłam kilka fajnych gif'ów. Co do opowiadań to chcecie bym je dalej pisała?! NIE MAM POMYSŁÓW ostatnio...

 




 2. Niall i jego grzywa ;P
 3. mocne podanie...
 4. A to fragment z klipu 'Kiss You'.
Musieli podkreślić, że Zayn ma problemy z pływaniem HAHAHA
 5. oh... ;)
 6. 'Kiss You' :D [uwielbiam]
 7. niezłe wejście.

środa, 12 grudnia 2012

Przyjaciele

Usiadłam na krawężniku pogrążona w rozpaczy. "Jak można być takim człowiekiem, który nic o tobie nie wie, a cię krytykuje i poniża?" To i podobne pytania obijały mi się w głowie. Lecz nie bolało mnie najmocniej co o mnie mówią, ale to co mówią o moich najlepszych przyjaciołach. Patrzyłam się na przejeżdżające koło mnie samochody. Zastanawiałam się nad sensem tego wszystkiego i tego co teraz zaczęłam. A mianowicie przygody z X-factor. Nagle usłyszałam głos za sobą.
-Ej, co robisz mała? Wstawaj bo zaraz cię coś przejedzie.
-Albo zniszczysz sobie spodnie.-usłyszałam za sobą Louisa.
-I kogo będę szkolić w grze na gitarze?-powiedział Liam.
-A ja z kim będę chodził na spacery i się wygłupiał?-powiedział Harry.
-A z kim ja będę chodzić na lunch?-spytał Niall. Wstałam i spojrzałaś na nich. Stali uśmiechnięć, a Lou bawił się telefonem.
-Nie przejmuj się tym wszystkim. Mówią tak bo nie mają się na czym wyżyć...
-Albo się nudzą.-dodał Harry do wypowiedzi Zayna.-Naprawdę niektórzy chcą zniszczyć każdego kto ma szansę na karierę.-powiedział i się uśmiechnęli. Postaliście tak chwilę patrząc się na siebie. (Oprócz Louisa i Liama, którzy patrzyli w telefon) Zrozumiałaś, że mają rację.
-To co? Może chodźmy coś zjeść?-powiedział Niall. Zaczęłam się śmiać i rzuciłam się na szyję Lou i Liama. Po chwili reszta się do nas przytuliła.-To co idziemy zjeść?!-spytał znowu Niall. Zaczęliśmy się śmiać.
-Kocham was. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi pod słońcem!

O Louis'ie...

Louis trzymał twoją twarz w dłoniach. Był roztrzęsiony. Patrzył ci się głęboko w oczy.
-Nie zostawię cię.-powiedział.
-Lou, jedź. To twoja szansa! Uda ci się!
-Nie chce cię zostawić. Ten wyjazd przekreśli nasz związek, a ja tego nie chce.-pokręciłaś tylko głową. Dziwiło cię, że ten Lou,  ten radosny i zabawny chłopak tak się zachowuje. Dziwiło cię to, że żywi do ciebie takie uczucie, emocje.
-Będzie dobrze. Proszę cię jedź to naprawdę wielka szansa dla ciebie i zespołu. Jeśli nie jedziesz dla siebie to jedź dla mnie, dla Harrego, Nialla, Zayna i Liama. Proszę...- pociąg zagwizdał głośno. Tym właśnie miał odjechać. Z pociągu chłopcy krzyczeli aby Lou wsiadał. On pocałował cię namiętnie i powiedział:
-Będę dzwonić, pisać cokolwiek.-pokiwałaś głową. Lou podbiegł do pociągu i uwiesił się na nim.-[t.i] Kocham cię!-pociąg ruszył.
-Ja ciebie też.

Tak wiem trochę ckliwe ostatnio te opowieść. Co sądzicie? KOMĘTUJCIE!!! :)

wtorek, 11 grudnia 2012

Hej, jeśli czytasz tego blog skomentuj opowiadania ;)

A to coś dla fanek Lou. *.*
 Coś dla wielbicielek Zayna. Pozdrawiam was  ^.^
 OMG. haha
 A to z planu teledysku "Kiss You"- Take Me Home
 Oh, Larry Stilson
 Siemkaaaaa :*
 Trochę stare ale i tak spoko :*

Sorrki, że te opowiadania tak ciągle o Harrym, ale o innych niedługo też bd. Pozdrawiam ;)

o Harrym cz. 3

Siedziałam w salonie na kanapie i oglądałam MTV gdy usłyszałam, że Patrish wróciła do domu. Po paru minutach przyszła do salonu usiadła obok mnie. Siedziałyśmy chwilę w ciszy, lecz moja siostra ją przerwała.
-Ej, a co to miało być w szkole przy Niallu?!-spytała spokojnie.
-Niall, przejęłaś się pewnie najbardziej tym co on pomyśli?
-Przestań głuptasie. Wiesz, że tak nie jest. Więc, co jest?
-Zły dzień.-skłamałam.-Przepraszam jeśli prze zemnie źle wypadłaś przed Nickiem.
-Nillem!-poprawiła mnie szybko z uśmiechem.-Nic się nie stało. Ostatnio często się kłóciłyśmy, Jou.-pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.-Może pójdziemy jutro na zakupy, takie na pogodzenie się?
Następnego dnia...
Wychodziłyśmy już z galerii. Nie chciałam wielu rzeczy i moja siostra też wielu nie miała. Nagle do Patrish zadzwonił telefon.
-Chcesz pozwiedzać Londyn?-spytała.- No wiesz, nasze nowe miasto...
-Em... No okej. Fajnie tak pochodzić tylko z tobą. Bez nikogo więcej...
-E, tak.-powiedziała jakoś dziwnie. Wyszłyśmy z budynku i ujrzałam Harrego oraz Nialla. Czekali na nas. Spojrzałam na siostrę ze złością.- Wybacz.
-Nie wiem czy wybaczę.-przywitałam się z nimi i oficjalnie poznałam Nialla. Pochodziliśmy trochę po ulicy i rozmawialiśmy przeważnie o szkole. To znaczy oni rozmawiali bo ja siedziałam cicho. Miałam nadzieję, że nie zauważą, że siedzę cicho. Cofnęłam się do tyłu, a Harry wraz ze mną. Nie rozumiałam co on ode mnie chce.
-Co siedzisz tak cicho?-spytał miło.
-Nie chciałam wam przerywać.-odpowiedziałam szybko.-Harry...-zaczęłam.
-Tak?-powiedział przyjacielskim tonem, taki, że aż na mojej twarz pojawił się uśmiech.
-Przepraszam za to, że byłam niemiła wczoraj.-spuściłam głowę w dół trochę się wstydząc, a uśmiech natychmiast zniknął.
-Nie, to nic. Chyba zasłużyłem za wtrącanie się...-nagle wyłapałam z rozmowy Nialla i Patrish zdanie: "To wpadniecie dziś na moją imprezę?" Szybko sięgnęłam do pamięci, ale moja starsza siostra nic mi o tym nie mówiła.  Zareagowałam od razu.
-Patrish! Jaka impreza?!-ona odwróciła się do mnie z błagającym uśmiechem.-Nie! 
-Ale czemu? A z resztą jest za późno, bo już wszystko przygotowane.
-Patrish! Ja też tam mieszkam i też chce mieć jakieś zdanie.-ona spławiła mnie wzrokiem.-Dzięki. Miał być fajny dzień.-powiedziałam chamsko. 
-O co ci znów chodzi?!-stanęłyśmy na środku chodnika i zaczęłyśmy się kłócić.
-Zaczynając od tego śniadania, poprzez to, że zjawili się ONI no i kończąc na imprezie, o której pewnie nie raczyłaś mi powiedzieć.Wiesz co jesteś okropna! Nara.-powiedziałam i się odwróciłam.
-Gówniara!-krzynęła za mną.
-Próżna, zadufana w sobie debilka!-krzyknęłam. Poszłam do pierwszej lepszej herbaciarni, a po piętnastu minutach koło mnie pojawił się Harry.-Znowu ty?-powiedziałam gdy tylko usiadł obok mnie. Po chwili doszło do mnie co powiedziałam.-Przepraszam, nie chciałam. Jestem po prostu zła.
-Rozumiem, nie martw się. Odwieźć cię?-spytał. Spojrzałam na niego. Był szeroko uśmiechnięty, a jego dołeczki w brodzie sprawiały, że ja także się uśmiechnęłam. Wyszliśmy z herbaciarni.
-Chcesz zostać szoferem czy coś?-spytałam cicho gdy otworzył mi.
-Nie. Teraz jestem uprzejmy.-powiedział i zamknął za mną drzwi. Po chwili siedział znów obok mnie.
-Jeszcze parę takich gestów uprzejmość i za miesiąc będę musiała ci oddać za paliwo.-oboje się uśmiechnęliśmy. Po drodze do mojego domu rozmawialiśmy trochę o muzyce. Dowiedziałam się, że Hazz bardzo lubi Coldplay oraz paru innych wykonawców. Gdy dojeżdżaliśmy zaczął padać śnieg.-Świetnie.
-Nie lubisz śniegu?
-Lubie, ale nie teraz. Wolałabym aby zaczął padać dopiero w ferie. Harry, to będziesz na tej imprezie?
-Nie wiem. Raczej tak. A ty?
-W sumie to raczej zamknę się w pokoju i z zatyczkami w uszach pójdę spać. Nie chce mi się tam wchodzić.-powiedziałam patrząc na swój dom.
-To nie wchodź.-spojrzałam się na niego pytająco.- Chodźmy może do Hayde Parku. Byłaś tam?-pokręciłam głową.-Świetnie. Więc jedziemy.- ruszyliśmy z miejsca. Harry zaczął się śmiać.- Masz świetną minę. Ha ha ha. Coś nie tak?
-Nie, tylko zastanawiam się dlaczego... a z resztą nie ważne.-powiedziałam radośnie.
-Czemu zajmuję ci czas?-przytaknęłam.- Bo po co masz sobie nerwy strzępić z drżeć koty z Patrish? A tak zrelaksujesz się na spacerze. Mam rację?
-Z tymi kłótniami tak...
Na spacerze opowiedziałam mu o sytuacji z Patrish, i że brakuje mi mojej mamy. Rozmawialiśmy o rodzinie. Harry najbardziej rozgadał się gdy wspomniałam o parku rozrywki. On zaczął mi opowiadać o tym, że gdy był mały jego siostra zabrała go po rozwodzie rodziców wraz z ich ciotką do Disneylandu. Opowiadał jakby dopiero stamtąd przyjechał. A ja słuchałam go uważnie.
  Do domu wróciłam po kilku godzinach w domu już grała głośna muzyka. Brunetem wszedł ze mną do domu i zaczęliśmy się bawić. Obudziłam się rano u siebie w pokoju sama z kacem i zanikiem pamięć.

niedziela, 9 grudnia 2012

O Harrym cz. 2

Po drodze do schowka ujrzałam Patrish z Niallem. Już się mu podlizuje. Podeszłam do niej szybko, a ona spojrzała na mnie z zaskoczeniem. Spojrzałam się na nią i na blondyna, z którym rozmawiała. Za jego plecami ujrzałam nadchodzącego Harrego z szerokim uśmiechem. Miał na sobie niebieski t-shirt i biale spodnie.
-Klucz!-powiedziałam stanowczo do niej.- Od domu...- dodałam.
-Zajęcia kończysz za kilka godzin... Ty płaczesz?
-Masz ten klucz?-powtórzyłam. Niall spojrzał się na Patrish. Harry objął Nialla i spojrzał się na mnie radośnie.
-Hej Julia.-powiedział. Zignorowałam go.
-Co się stało kochana?-spytała troskliwie.
-Teraz się będzie o mnie martwić? Wiesz co odpuść sobie pokazówkę i daj ten cholerny klucz!- Patrish wyjęła klucz i mi go dała. Gdy poczułam zimny metal w dłoń natychmiast zaczęłam biec do wyjścia. Wybiegłam przed gmach szkoły i rozejrzałam się w nadziei za jakąś taksówką aby dojechać do domu. Ale nic nie widziałam. Autobusu teraz też nie miałam. Stanęłam na chodniku i westchnęłam. Usłyszałam za sobą kroki więc się odwróciłam. Był to Harry. Znowu...
-Podwieźć?-spytał.
-Dzięki, ale nie. Dam sobie radę, jakoś...-znów rozejrzałam się po parkingu.- A ty nie masz przypadkiem lekcji?
-Skończyłem. Podwiozę cię.-powiedział. Stałam w miejscu.- No chodź. Nie bądź uparta jak osioł.-powiedział i szeroko się uśmiechnął. Obejrzałam się za siebie aby upewnić się, że nikt tu nie patrzy.
-Nazwałeś mnie osłem?!-powiedziałam z uśmiechem. Spojrzałam na mojej odbicie w samochodzie.- W sumie to nawet podobna jestem.- zażartowałam. Nagle Harry stanął tuż za mną i też się sobie przyjrzał.
-Ja bardziej.
-Ty mi żółwia przypominasz.-powiedziałam bez namysłu.-A który to twój samochód?-spytałam idąc za brunetem. On włączył przycisk na pilocie od auta i w tym momencie zabłysły światła czarnego, eleganckiego ferrari z zasłoniętym dachem. Otworzyłam szeroko oczy i zastanowiłam się czy nie iść do domu na piechotę.
-Julia, idziesz?-spytał. Podeszłam do auta i wsiadłam. Powiedziałam Harry'emu jak dojechać do mnie do domu. Jechaliśmy dłuższy czas w ciszy. Zastanawiałam się czemu mnie odwozi i mnie zaczepia. W końcu nie wytrzymałam i spytałam.
-Czemu ... się w okół mnie kręcisz?- nie wiem czy dobrze ubrałam to w słowa więc spróbowałam jeszcze raz.- No, czemu zaczepiasz mnie na korytarzach, a teraz mnie odwozisz?- chyba zakłopotało go to pytanie. Zmarszczył czoło i brwi.-Przepraszam za to pytanie, trochę nieodpowiednie.-dodałam po chwili.
-Nie, nic się nie stało. Po prostu jestem miły i chciałem cię podwieźć. Teraz ja mam pytanie.-oznajmił.
-Słucham.-spojrzałam za okno. Już dojeżdżaliśmy.
-Co się stało?-powiedział spokojnie. Skręciliśmy w moją ulicę i zatrzymał się przed moim domem.
-W jakim sensie?- powiedziałam z uśmiechem. Spojrzałam na niego. Harry ma bardzo ładne, zielone oczy.
-Czerwone oczy, świecące oczy. Płakałaś. Mogę wiedzieć czemu?- spuściłam wzrok. Kim on dla mnie takim jest, że zadaje mi takie pytania? Nawet nie jesteśmy dobrymi znajomymi.-To przez chłopaka?-zirytowały mnie trochę te pytania więc bez namysłu odpowiedziałam:
-Przepraszam, ale to chyba nie powinno cię interesować. Prawię cię nie znam.-powiedziałam spokojnie i wysiadłam. Zanim weszłam do domu spojrzałam na odjeżdżającego Hazza.

O Harrym cz.1

Nowa szkoła, nowi znajomi, nowa szansa. To mnie czekało. Właśnie przeprowadziłam się w okolice Londynu i będę chodzić do jednej z lepszych szkół. W sumie to nie ja decydowałam, że tam pójdę tylko moja starsza siostra. Sama nie wiem czemu tak bardzo chciała tam chodzić, może po prostu ma dobrą opinię?

2 miesiące później...

Szłam korytarzem ze spuszczoną głową. Dziewczyny z mojej nowej klasy za bardzo za mną nie przepadają. Właściwie to one mnie nie lubią dość bardzo, ale nie wiem nawet za co! Zamyślałam się za co one mnie tak nie lubią gdy nagle na kogoś wpadłam. Moje słuchawki razem z MP4 spadły na ziemię. 
-Oj! Przepraszam.-powiedział chłopak, z którym się zderzyłam.- Nie zauważyłem cię.
-Nie tylko ty...- powiedziałaś bez namysłu. oboje kucnęliśmy i zaczęliśmy zbierać szczątki już mojego odtwarzacza. Spojrzałam się z ciekawość na mojego rozmówcę ponieważ głos mnie zaintrygował. Był tak miękki, a zarazem  męski. Gdy na niego spojrzałam doznałam szoku. To był Harry Styles z One Direction!!! Nie mogłam najpierw uwierzyć w to co widzę. Wstaliśmy.
-Chyba nie da się go odratować.- powiedział. Lubiłam 1D, a raczej ich muzykę bo chłopców jako chłopców uważałam za aroganckich. Spojrzałam na jego dłonie i mój biedny, zepsuty sprzęt.
-Świetnie... ehm. To nic.- powiedziałam. Chciałam odejść aby żadna z dziewczyn, która mnie nie lubi tego nie widziała. Lecz było już za późno. Za plecami chłopaka ujrzałam lafiryndy z założonymi rękami i patrzących się na mnie. Nagle jedna ruszyła w moją stronę. Nie chciałam z nią rozmawiać dlatego odwróciłam się i zaczęłam  iść do wyjścia ze szkoły. 
-Zaczekaj, zrobiłem coś nie tak?- spytał doganiając mnie chłopak.
-Nie, nie. Po prostu muszę już iść.-obejrzałam się za sobą nerwowo czy Mary nadal za mną idzie. Ona wręcz biegła do mnie. Mary dobiegła do mnie i zaszła mi drogę.
-Idziesz już? Jeszcze mamy lekcje?!-powiedziała wpatrując się w chłopaka obok mnie.
-Zostaw mnie w spokoju Mary.- powiedziałam spokojnie i ją minęłam.
-O co ci chodzi? Eh. No nic do zobaczenia.- powiedziała gdy wychodziłam.

Następnego dnia w szkole...
Teraz już wiem czemu moja siostra chciała tu chodzić do szkoły. Harry Style i Niall Horan! Oto dwa powodu. 
Szłam korytarzem kierując się do mojej szafki. Brakowało mi słuchawek, ale cóż... Gdy zamknęłam szafkę ujrzałam stojącego za nią Harrego. Zdziwiłam się znów jego obecnością tutaj, ale będę musiała się przyzwyczaić.
-Hej.- powiedział i się uśmiechnął. Ja tylko uśmiechnęłam się nieśmiało w odpowiedzi i spuściłam głowę.- Słuchaj ja wczoraj patrzyłem na ten odtwarzacz i nie da się go uratować. To był stan krytyczny!- zażartował. Wzięłaś oddech aby mu przerwać i powiedzieć, że to nic takiego, ale nie dał dojść ci do słowa.- Chcę ci to wynagrodzić. Proszę.- powiedział i wyciągnął przed siebie w moim kierunku pieniądze. Szybko oszacowałaś i zobaczyłaś, że było tam około 200 funtów.
-Chyba sobie jaja robisz?!- powiedziałaś.
-Co? Nie.-powiedział ze zdziwieniem.
-Nie wezmę od ciebie żadnych pieniędzy! Przepraszam, ale muszę iść na lekcje.- minęłam go i skierowałam się pod klasę sama lecz po chwili znowu u mego boku pojawił się on.
-No dobrze. A jak masz na imię?- spytał. Spuściłam głowę. Po co on się mnie o to pyta?! No ale nie chce być niegrzeczna więc mu odpowiedziałam.
-Julia. Julia Wesley.
-Ja jestem Harry...
-Tak wiem. Zdążyłam się domyślić. To ja już pójdę.- powiedziałaś i weszłaś do klasy.
-Do zobaczenia!-powiedział za moimi plecami.
Nie chciałam aby ze mną rozmawiać. To tylko by jeszcze pogorszyło sprawę z moją klasą. I tak Mary już dziś mnie pewnie chce "dopaść" za wczoraj. Myślałam, że ta szkoła będzie fajna, ale niestety się myliłam. 
       Dziś udało mi się im uciec. Nie wiem jakim cudem. Nie dość, że w szkole mi się ni układa to jeszcze w domu wiecznie kłócę się z Patrish. A mama wróci dopiero za 2 miesiące. Trzeba będzie jakoś przeżyć.
 Dwa dni później po drugiej lekcji dziewczyny z mojej klasy wepchnęły mnie do toalety i dały mi ostrzeżenie, że jak nie będę siedzieć jak mysz pod miotłą to oberwę  I jak będę zaczepiać Harrego albo Nialla to też mi się oberwie. Powiedziały kilka nie miłych słó, które mnie zraniły. Wybiegłam z toalety i ruszyłam do jedynego cichego miejsca jakie było mi tu znane.

O Niallu

Pokłóciłaś się z Niallem. Strasznie się z tego powodu czułaś. To co od niego usłyszałaś przeszło twoje oczekiwania. Nie myślałaś, że coś takiego kiedykolwiek usłyszysz. Siedziałaś w domu, już trzeci dzień i zajadałaś się słodyczami na pociechę, ale to nic nie dawało. Kiedy czwartego ranka stanęłaś przed lustrem wystraszyłaś się samej siebie. Powiedziałaś sobie sobie, że tak nie może być. Musisz iść do szkoły! To już końcówka i głupio było by to zawalić. Ubrałaś się i w miarę ogarnęłaś. Ruszyłaś z podniesioną głową do góry w kierunku gmachu szkoły. Lecz po trzech godzinach lekcyjnych pożałowałaś, że przyszłaś do szkoły. W okół ciebie zebrały się hejterki i zaczęły cię gnębić. Zapędziły wręcz do kąta w korytarzu. To co mówiły było okropne. Wybiegłaś ze szkoły z płaczem. Normalnie po takim czymś zadzwoniłabyś do Nialla, ale teraz nie mogłaś na niego liczyć. Gdy szłaś ulicą zastanawiałaś się z kim możesz się spotkać aby wszystko opowiedzieć. Wzięłaś telefon i wybrałaś numer chyba do najodpowiedniejszej osoby z jaką teraz mogłabyś się spotkać. Do twojej "bratniej duszy".
-Hallo?- usłyszałaś w słuchawce.
-Musimy się spotkać. Proszę, masz czas dla mnie?
-Ehem. Tak, ale co się stało?
-Proszę...
-Dobrze. Ja teraz jestem w studiu na Prison's Street. Przyjdź i spróbuj się wślizgnąć do naszej garderoby. Wyproszę chłopaków i wszystkich innych.Tak?
-Tak!- powiedziałaś i zaczęłaś biec do studia. Weszłaś do niego i starałaś się niezauważenie przedrzeć do garderoby One Dierction. Zanim weszłaś do niego obejrzałaś się za siebie czy nikt cię nie widzi i chciałaś pociągnąć za klamkę, ale nieoczekiwanie wpadłaś na Liama. 
-[t.i] Nialla tam niema. Zaraz go zawołam jak... hej, wszystko w porządku? Ty płaczesz?
-Liam daj mi spokój. Jest Hazz?- Liam tylko pokiwał głową. Od razu weszłaś z wielkim zamachem do garderoby. Gdy Harry cię zobaczył przytulił cię. Usiedliście na kanapie i wszystko mu powiedziałaś, o hejterkach i  kłótni z Niallem. On opiekuńczo jeszcze raz cię przytulił gdy skończyłaś. Nagle do garderoby wpadł Niall jak oparzony. Poczułaś jak serce ci mocniej bije.
-Harry chyba Mandy cię woła.-powiedział. Harry niepewnie wstał i wyszedł. Kiedy zamknął za sobą drzwi Niall podszedł do ciebie.-Wiem, że schrzaniłem sprawę.- mówiąc to podszedł do ciebie i położył rękę na twoim ramieniu.-Możesz mnie zwyzywać. Pozwalam, bo wiem, że zasłużyłem, ale i tak błagam abyś mi wybaczyła. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciała...
-Niall potrzebuje cię. Nie mogę cie nie wybaczyć.- on usiadł obok ciebie i położył rękę na twoim ramieniu. Też się położyłaś.- Ale czemu to wszystko powiedziałeś? Naprawdę tak o mnie myślisz?
-[t.i] nigdy bym nie pmyślał o tobie w ten sposób. Cholera! Gdybym mógł to cofnął bym czas! Wybacz. Kocham cię! Zostaniesz ze mną?!

sorki, że takie... ckliwe. Trochę denne, ale nie miałam innego pomysłu. ;)
Co myślicie?

czwartek, 6 grudnia 2012

Sorrki, że mnie nie było, ale wiecie... szkoła. ;)

Uwielbiałaś dom Zayn. Był taki przestronny, ale nie tylko lubiłaś go przez wystrój tylko ceniłaś też ludzi, którzy większość czasu tam przebywają... Weszłaś swobodnie do środka zdjęłaś kurtkę i buty i ruszyłaś na piętro do salonu, z którego dobiegał śmiech. Gdy weszłaś do pokoju ujrzałaś Liama z Joshem grają w coś na dużej plazmie. To były jakieś wyścigi aut. Zayn rzucił w ciebie chrupkiem i ci pomachał, a ty odpowiedziałaś uśmiechem. Podeszłaś do niego i cmoknęłaś go w policzek. Do pokoju wszedł Jacob z komórką w rękach. (Jacob to twój brat z którym się ostatnio pokłóciłaś.)
-Co on tu robi? HM!-spytałaś /zayn przekrzykując się z telewizorem.
-[t.i], postanowiłem, że pomogę wam się pogodzić.
-Nie dziękuję, a.... miał być Lou. Gdzie on jest?
-Gdzieś się pałęta po domu i rozmawia z Elenor przez telefon. Wiesz czasami mam wrażenie, że to on jet twoim chłopakiem a nie ja.- spojrzałaś na niego krzywo.
-Głupoty gadasz...- nagle do pokoju wbiegł Louis podskakując i krzycząc.
-Niedługo przybędzie mój jednorożec! Będę chasać po czekoladowej łące na nim w prost do...
-Tęczy ze Sittels'ów, a po jej drugiej stronie będzie stała żyrafa dojona przez Rastamana.-Louis pokazał na ciebie palcem i z szerokim uśmiechem pokiwał głową na znak, że się z tobą zgadza.
-Paczcie, paczcie. Dali mi to z planu teledysku!-słychać było krzyk Harrego z korytarza.- Do testowania! W samochodzie jest tego więcej!!!- głos się zbliżał. Jego głos brzmiał dość śmiesznie. Wiedziałaś, że zaraz nastąpi sytuacja w której pewnie wybuchniesz śmiechem więc wziełaś głęboki oddech i czekałaś "co cię rozśmieszy?".
-A ten tu czego? Miało go nie być!-powiedział Zayn.
-Ale ty miły. Wyluzuj skarbie. Masz dziś wolne...-powiedziałaś cicho do swojego chłopaka. Nagle do pokoju wszedł Hazz w... wielkiej piłce. Wybuchłaś śmiechem, ale tak jak wszyscy w pokoju. Louis "doczołgał" się do Hazza zwijając się ze śmiechu. Sięgnął po wielki, różowy, dmuchany mikrofon, który za sobą ciągnoł Harry i mówiąc do niego spytał:
-Jak to jest być chomikiem?!- Harry się spojrzał na niego i stłumionym przez plastik głosem odpowiedział.
-No wiesz... ciągle żyję w obawie, że Molly* mnie zje, ale pozatym to ok.


*Harry ma kota o imieniu Molly.

niedziela, 2 grudnia 2012

O Liamia

Nie rozmawialiście ze sobą od dłuższego czasu. Nie mówiąc już o tym, że nie widziałaś go od 3 miesięcy. Kiedy ostatnio rozmawialiście czułaś, że rośnie między wami pewien dystans. Czułaś się trochę skrępowana mówiąc mu o niektórych rzeczach nie to co wcześniej. Siedziałaś przybita na kanapie. Nie mogłaś już wytrzymać tych hejterów, który są prawie wszędzie. Liam ostrzegał cię przed nimi, ale wtedy się nie przejmowałaś. Niektóre rzeczy, które mówią ranią, a nie które złoszczą jak na przykład stwierdzenie, że lecisz na jego kasę. Skakałaś po kanałach telewizyjnych i zatrzymałaś na kanale muzycznym, na którym właśnie leciał wywiad z Liamem, Louisem i Niallem. W końcu padło pytanie skierowanie do Liama.
-Czy ta dziewczyna jest twoją partnerką?- w kącie ekranu było pokazane twoje zdjęcie z Liamem na mieście. Zamurowało cię trochę.-Są pogłoski, że to typowa materialistka  która spotyka się z tobą dla pieniędzy. A z drugiej strony ostatnio was razem nie widywano. Co jest między wami Liam?!- powiedziała reporterka. Liam spojrzał się w kamerę i uśmiechnął.
-[t.i] Kocham cię skarbie. I nie przejmuj się telewizją.- i nagle zza twoich pleców wyłoniła się herbaciana róża. Obruciłaś się i ujrzałaś Liama.
-Tęskniłem.- powiedział.
"Znowu ten okropny szpital" pomyślałaś rozglądając się po pustej sali. Nikogo wokół ciebie nie było. Na korytarzu też była pustka. Wszędzie było cicho... zbyt cicho. Postanowiłaś rozejrzeć się po szpitalu więc wstałaś powoli. Przeszłaś po białych zimnych kafelkach i wyszłaś na zupełnie pusty korytarz. Nikogo tam nie było. Zdziwiło cię to. Zajrzałaś do innych sal z ciekawość, lecz tam także nikogo nie było. Przeszłaś się po całym piętrze, ale nikogo nie spotkałaś.
-Jest tu ktoś?!- wołałaś. Nagle usłyszałaś czyjś głos. Nareszcie ktoś! Pobiegłaś tam skąd dobiegał głos.Wróciłaś pod swoją sale, ale drzwi były zamknięte, a rolety zasłonięte. Poczułaś ciepło u stup i spojrzałaś na nie. Z pod drzwi po białych kafelkach spływała krew 'opływając' ci stopy. Wystraszyłaś się. Serce zaczęło ci walić.
-To sen!- uświadomiłaś sobie. Skupiłaś się teraz na tym aby się obudzić, ale nie mogłaś. Zawsze w takich snach budziłaś się na zawołanie, a teraz?!-O co chodzi?- powiedziałaś do siebie. Niepewnie złapałaś za klamkę i ją pociągnęłaś w dół. Nie miałaś pojęcie co możesz tam zastać. Nagle drzwi wyrwały ci się z ręki i trzasnęły o ścianę. Z lękiem spojrzałaś na łóżko i ujrzałaś okropny widok rodem z filmu "Hannibal". Na łóżku siedział Zayn patrzący się na ciebie czerwonymi oczyma z których spływały strumienie krwi.
-[t.i] pomóż mi.- powiedział cicho. Z jego ust wylała się krew. Zrobiło ci się niedobrze.- [t.i] !- zawołał cię głośno.

Nagle podskoczyłaś na łóżku szpitalnym cała zapłakana. Przed sobą ujrzałaś Zayna. Zaczęłaś szlochać.
-Co się stało? Coś cię boli? Już uspokój się. Serce wali ci jak oszalałe.
-Zayn... miałam zły sen...- on pogłaskał cię po głowie i ucałował cię w rękę. Spojrzałaś w bok i zrozumiałaś, że znów jesteś w tej samej sali co poprzednim razem. Dwie idiotki- directionerki wpatrywały się w was. To są najgłupsze i najpłytsze dziewczyny jakie kiedykolwiek poznałaś. One nie lubiły cię tak samo mocno jak ty ich. Wzrokiem wróciłaś do Zayna. Wyciągnęłaś ręce do niego ręce, złapałaś go za koszulę, przyciągnęłaś do siebie i namiętnie pocałowałaś.
-Kocham cię mała.-powiedział cicho.
-Nigdy więcej nie będę oglądać horrorów.-on się uśmiechnął.-Kiedy wychodzę? A tak w ogóle to co się stało?
-Wyjdziesz chyba jeszcze dziś. Szwy ci pękły ze zbyt dużego wysiłku... Wybacz za Perrie.-westchnęłaś.- Ona przyszła do Nialla a nie do mnie. A z resztą ona też i jemu jest obojętna.-powiedział i się uśmiechnął.
-Nie lubię jej.-oznajmiłaś oschle.
-Wiem. Obiecuje, że już jej w najbliższym czasie nie spotkasz.-do pokoju zaczęły wchodzić pacjentki, które był fankami 1D. Zaczęły głośno coś mówić w stylu "Zayn uwielbiam cię. Kocham cię.", a ty lubiłaś "miażdżyć" ich nadzieję związane z Zaynem.
-KOCHAM CIĘ!- krzyknął Zayn i ty równocześnie jakbyście czytali sobie w myślach...

sobota, 1 grudnia 2012

-Heja!- krzyknęłaś wchodząc do domu Zayna. Wiedziałaś, że chłopcy są u niego. Nagle z salonu wybiega Zayn, podbiega do ciebie i przytula mocno do siebie.
-Cześć! Sorry, że nie wyjechałem po ciebie, ale nie mogłem.
-Wybaczam.-odchyliłaś się trochę by zobaczyć jego twarz. Nagle z salonu słyszysz jakieś krzyki.- Co się tam dzieje?
-Grają.-powiedział Zayn nie wypuszczając cię i wpatrując się w ciebie.- Ej...-powiedział cicho. Oderwałaś wzrok od drzwi od salonu i spojrzałaś w jego czekoladowe oczy, a on cię pocałował.- Tęskniłem. I bardzo się martwiłem.
"Szkoda, że nie chciało ci się znaleźć dla mnie czasu jak byłam w szpitalu". Pomyślałaś, ale tego nie powiedziałaś. Nie chciałaś się z nim teraz sprzeczać. Po chwili weszliście do salonu. Na białej, skórzanej kanapie siedział Harry i Liam wpatrujący się w siebie, a na fotelach w drugiej część pokoju siedział Louis i Niall z gitarś i coś brzdąkał, a Lou mówił do niego.
-Kot!
-Chomik!
-Lew!
-Pies!
-Kot!
-Mysz! Ej kot już był!!! Chomik!!!- wykrzykiwali sobie w twarz chłopcy z kanapy.
Nagle do pokoju od drugiej strony weszła Perrie Edwards w krótkich spodenkach i koszulce Zayna, którą miał właśnie od ciebie. Byłaś zdziwiona, że tu jest. Bo to z nią "walczyłaś" o Zayna. Spojrzałaś się na niego, a on na ciebie. W pokoju zapadła cisza.
-Widzę, że nie mogłeś...- powiedziałaś i próbowałaś wyjść bo ta sytuacja była jednoznaczna, ale Zayn tak mocno cię trzymał, że nie mogłaś.-Puść!- szarpnęłaś się mocniej i wyszłaś. Dopiero gdy przechodziłaś przez furtkę usłyszałaś za sobą jego głos.
-[t.i.] zaczekaj, proszę.-nie zatrzymałaś się i szłaś dalej chodnikiem.- Nie chciałem abyś to widziała...
-HA! To lepiej zdradzać mnie za moimi plecami!
-Nie zdradziłem cię głupia!- był coraz bliżej ciebie. Byłaś zła na niego i to mocno. "Lekarz zabronił ci się denerwować i wykonywać zbędnych ruchów..." powtarzałaś sobie. On coś za tobą krzyczał i nagle cię zatrzymał. Złapał mocno za rękę i lekko szarpnął. Szary sweterek zsunął ci się z ramion. Spojrzałaś się na niego lecz zamiast jego twarzy zobaczyłaś ciemne plamy, które się zaczęły powiększać.
-Zayn...-powiedziałaś cicho chwiejąc się na nogach.
-[t.i]! Krwawisz!-wzięłaś głębszy oddech i już widziałaś jego twarz ale ciągle nie wyraźnie.-Harry! Liam!-zaczął krzyczeć trzymając cię na rękach. Po chwili nie wiesz sama jak długiej ujrzałaś nad sobą Liama.-Już jedzie karetka mała. Trzymaj się.
-Co się dzieje.-spytałaś. Złapałaś mocniej Zayna za rękę czując, że odpływasz.
-Szwy ci pękły. Chyba...
C.D.N...

A to kilka GIF'ów z One Direction <3



 Pełne zaskoczenie XD
 Ohh. Cześć!
 Ten śmiech... ;)

-Cześć kochanie.- powiedział twój chłopak wchodząc na sale. Ucałował cię w czoło i usiadł na krześle obok twojego łóżka. Dwie dziewczyny, które leżały z tobą na sali zaczęły między sobą coś namiętnie obmawiać. Wiedziałaś, że jest to związane z przyjściem twojej miłość.- Jak się czujesz?- spytał troskliwie.
-Normalnie skaczę ze szczęścia...-powiedziałaś retorycznie. Westchnęłaś ciężko i spojrzałaś się na Zayna.-Wybacz. Po prostu jestem już tym zmęczona...
-Wiem, wiem. Ale już nie długo.-chwycił cię za rękę.- Jak już wyjdziesz to może pojedziemy do jakiegoś domku w górach, co? Tak na dwa trzy dni. Co ty na to?
-Nie wiem.-powiedziałaś smutno.- Nie wiem czy w ogóle wyjdę.-widziałaś, że Zayn chce już coś powiedzieć i szybko zmieniłaś temat.- A co tam u chłopców?
-A nic nowego...- do sali wyszła pulchna pielęgniarka. Stanęła przy twoim łóżku i uroczo się uśmiechnęła.
-Wybaczcie mi, ale ty słonko masz dziś w nocy zabieg. Muszę ci już teraz podać leki...- podeszłą do kroplówki i coś zaczęła przy niej robić. Zayn był skrzywiony, ale gdy na niego spojrzałaś uśmiechnął się.-Teraz powinnaś zacząć robić się śpiąca. Nie długo zaśniesz, a obudzisz się jutro. Do zobaczenia!-powiedziała i energicznie wyszła.
-Nie mówiłaś mi, że dziś masz zabieg...
-Zapomniałam.-powiedziałaś cicho.-Będziesz tu jutro czy znów nie będę cię widzieć Bóg wie ile?!-powiedziałaś z wyrzutem. Ostatnio po wypadku widujesz go jeszcze rzadziej niż przedtem.
-Będę. Śpij...- zrobiłaś jak powiedział.
  Następnego dnia gdy się obudziłaś ujrzałaś dwie dziewczyny w twoim wieku, które leżały z tobą na sali. Były takie zadowolone, ale z czego? Otworzyłaś szerzej oczy i ujrzałaś, że to Zayn sprawia im taką radość rozmawiając z nimi. To kolejne directionerki. Nagle na salę weszła znajoma ci twarz.
-Niall!- krzyknęłaś radośnie i wyciągnęłaś do niego ręce, ale po chwili pożałowałaś tego bo poczułaś okropny ból pomiędzy łopatkami i na krzyżu.
-Już już. Tylko się nie zabiji przy okzaywaniu mi sympatii.- chłopcy usidli koło ciebie i rozmawiali z tobą przez dłuższy czas. W ogóle nie zauważyli, że za salą zbiera się coraz więcej fanek. Starałaś się je ignorować.-... lekarz powiedział, że góra trzy dni i będziesz wolna!- spojrzałaś się na swojego chłopaka i uśmiechnęłaś się do niego.
-...To my już musimy się zbierać.- powiedzieli i wstali.- Ale niedługo wpadnę! Obiecuję.-powiedział i pocałował cię namiętnie.