piątek, 18 października 2013

O Niall'u cz.5

-Niall szybciej!- krzyczał Harry. Nic nie poradzę, że ten kombinezon tak ciężko się wkłada. Spoglądałem nerwowo na drzwi od garderoby czy nikt nie wchodzi. Jeszcze tylko parę godzin i koniec na dzisiaj. Eh, strasznie się cieszę, że kręcimy ten teledysk. Czuję, że to będzie coś. Na samą myśl o efekcie końcowym wyskoczył mi na twarzy uśmiech...-Niall szybko!- ... który po chwili znikł. Ciągle mnie poganiają, a sami co?! Już miałem wychodzić gdy zadzwonił mój telefon. Podszedłem i spojrzałem na wyświetlacz. SMS od: Fran  Zadzwonię do niej później.
  Po tym jak Fran usłyszała co o niej myślałem długo rozmawialiśmy i wyszło nam to chyba na dobre. Nie, na pewno wyszło nam na dobre. Teraz często z nią sms'uje. Fran jest w porządku. Już chciałem przeczytać tego sms'a, lecz do garderoby nagle wtargnął Zayn i szarpnął mnie za ramię. Telefon wypadł mi z ręki i szlag go trafił. Za zamykającymi się drzwiami widziałem tylko jego szczątki rozrzucone po podłodze. Byłem zły na Zayna, ale w sumie to i tak nic bo to był zastępczy fon. Jakiś tandetny LG. Sam nie wiem czemu wcześniej nim nie gruchnąłem o ziemie. Gdy tylko wyszedłem ze studia nagraniowego poszedłem odebrać swój telefon z napraw( ostatnio wpadł mi do kibla) i włożyłem do niego kartę. Przeczytałem mało treściwego sms moje "siostry", ale na niego nie odpisałem bo nie mam kasy na koncie. Cóż więc chyba pogadam z nią dopiero za 4 godz, po tym jak wyląduje na lotnisku w Dublinie i zajade pod dom. Mam tylko nadzieje że ta wizyta będzie milsza niż ostatnia, ale cóż. Chyba na to nie mogę liczyć. Coś mi mówi, że nie...

PS: Sorrki za DŁUGĄ nieobecność. Teraz obiecuje, że będę starać się częściej pisać. A tak poza tym to jaki pomysł na kontynuacje tego opowiadania, bo chyba sama zapomniałam (ftopa) ;P pomysły wrzucać.  Za pomoc dozgonne dzięki. L.O.V.E U i niech KIERUNEK będzie z wami. :***

niedziela, 4 sierpnia 2013

O Niall'u cz. 4

Francesca miała związane w kitka włosy koloru ciemny blond. Jej twarz niby okrągła, ale w ogóle nie dziecięca. Niebiesko szare duże oczy były schowane pod okularami z dużymi, czarnymi oprawkami. Na szpiczastym nosie były widoczne delikatne piegi, które jakby dodawały koloru bladej skórze. Miała ładne usta. Ubrana była w różowy sweter w paski. Gdy je zobaczyłem od razu pomyślałem o Louisie i przypomniałem sobie, że zaczynam tęsknić za chłopakami. Francesca była smukła i dość wysoka jak na swój wiek. Jej wygląd w ogóle nie wskazywał, że ma 15 lat. 
Dziewczyna stanęła przed nami i miło się uśmiechnęła. Zauważyłem, że ma aparat na zębach. Jakbym miał opisać ją dwoma słowami to powiedziałbym "kujonka", "Oferma". To przykre, ale tak wyglądała. Moja mama podobno widziała się już ze swoją 'nową córką'. Spojrzałem na Grega, a potem w oczy dziewczyny i poczułem jak żołądek robi mi fikołka. Westchnąłem. 
-Cześć jestem Greg, bardzo ciesze się że cię w końcu poznałem.-powiedział zaciskając dłonie na nogawkach od spodni. On też się denerwował, ale był pozytywnie do tego wszystkiego nastawiony. Też postanowiłem przyjąć pozytywny tok myślenia.
-Witaj...-zacząłem.- Jestem Niall.-powiedziałem i wyciągnąłem rękę przed siebie by się przywitać. Lecz ten gest wyszedł dość niezdarnie. Dziewczyna poprawiła okulary, które zjechały jej na nos i uścisnęła moją rękę.
-Tak wiem. Cześć.-powiedziała i zwróciła się do mamy.-Moje rzeczy są w innym pokoju ciociu. Miałam tak mówić, prawda?-moja mama pokiwała tylko głową. 
 Jechaliśmy już do domu, a w aucie panowała dziwna cisza. Skończyły się tematy. Chyba na razie wszystko już przerobione: temat gustów smakowych i obiadu, pokoju (będzie spała w pokoju gościnnym- na szczęście), nowa szkoła. Wziąłem głęboki wdech. 
-Francesca?-powiedziałem spoglądając na dziewczynę.- Francesca to takie długie imię. Jak mamy na ciebie mówić w zdrobnieniu?
-Nie wiem. Mama mówiła na mnie An, ale ... nie bardzo to mi teraz pasuje.
-A może być Fran?-spytał Greg zza kierownicy. 
-Oczywiście. Fran. Nawet w porządku. 

W domu ojca nie było nawet gdy zjedliśmy już wszyscy kolacje. Nie mam zielonego pojęcia gdzie on jest i chyba dobrze, że na razie go nie ma. Niedługo po kolacji mama pokazała Fran jej nowy pokój i wszyscy się rozeszli niby to spać. Usiadłem u siebie w pokoju na łóżku, wyciągnąłem telefon z torby i wybrałem numer jednego z moich przyjaciół- Liama. Trzy sygnały i po chwili usłyszałem jego głos.
-Siema. Co tam?-spytał.
-Nie masz pojęcia co się stało! Kurde, wszystko jest nie tak!
-Co się stało? Coś z twoją mamą czy jak?
-Powiem w skrócie bo dużo by tu gadać. Więc tak: Mój ojciec ma nieślubne dziecko, które ma 15 lat. Mama mu wybaczyła, ale tylko ona. Dziewczyna od dzisiaj mieszka w moim domu.-zrobiłem pauze czekając aż Liam coś powie, ale on milczał.- Wszyscy są zadowoleni, że ona mieszka z nami. Zaczniemy nowe życie bla bla bla. Szkoda, że nikt mnie nie poinformował o tym. Wiesz jaką minę miałem jak mi powiedzieli, że mam siostrzyczkę?!
-Wow. Stary... nie wiem co powiedzieć.
-A ja nie wiem co zrobić. Czy być jak Greg: szczęśliwy i przyjazny dla niej? Wcale się tak nie czuje. Cholera! Mój ojciec to kretyn.
-Ej już. Niall uspokój się. To nie jej wina, że tak się stało. Zdaje mi się że nie masz innego wyboru niż ją zaakceptować.
-Jasne szkoda tylko, że to cholernie trudne. Jestem taki wściekły. Bękart...
-Niall! Nie poznaję cię. Weź postaw się w jej sytuacji. Pomyśl chwilę jak ona się czuje.- nagle za drzwiami coś stuknęło. Nasłuchiwałem chwilę i chyba ktoś podsłuchiwał moją rozmowę. Powiedziałem szeptem:
-Zadzwonię jutro.- i się rozłączyłem. Wstałem i po cichu wyszedłem na korytarz. Nikogo tam nie było. Pewnie mi się tylko zdawało. Odwróciłem się aby wejść do pokoju i zobaczyłem, że na dole schodów ktoś siedzi. To była Fran. Czyli jednak podsłuchiwała! Małpa jedna! Zszedłem do połowy schodów nie skradając się już.
-Ej! Nie wiesz, że się nie pod...- przerwałem. Usłyszałem ciche szlochanie i postanowiłem nie kończyć.- Coś się stało?- ona nie odpowiedziała. Usiadłem dwa schodki za nią i położyłem delikatnie rękę na jej ramieniu, a ona szybko strząsnęła ją.- Co jest?- zacząłem się martwić. Czemu ona ryczy. Bez powodu się nie płacze. Coś musiało się stać. Eh. Liam i Greg mają racje. To wszystko to nie jej wina. Nie powinienem być dla niej wrogiem. W końcu to moja siostra.
-Nie udawaj, że cię to obchodzi!-wyszlochała.- Nie przejmuj się mną. W końcu jestem tu tylko gościem. To twój dom.-zaczęła coraz bardziej płakać.- W ogóle co ja tu robię, co?! W końcu jestem tylko nieślubnym dzieckiem- bękartem. Prawda?- o nie! Słyszała co o niej mówię. I w dodatku wpadła teraz w histerię. Boże zaraz wyjdzie mama i dopiero będzie. Pochyliłem się i przytuliłem Fran mocno.
-Nie chciałem żebyś to słyszała. Przepraszam.
-Słyszała czy nie... to coś zmieni. Myślisz o mnie w ten sposób.
-Nie, już nie. Proszę wybacz. Po prostu czuję się nieswojo w tym wszystkim.
-A mi niby jest dobrze? Umarła moja mama...
-Chcesz o tym pogadać?
-Tak...- rozmawialiśmy tak bardzo długo. Zrozumiałem już prawie wszystko. Muszę ją zaakceptować bo to moja siostra.

sobota, 22 czerwca 2013

O Niall'u cz.3

Eh. Dziś idę się spotkać z moją 'siostrą'. Greg się cieszy, ale ja nie. Nie wiem jak można cieszyć się z czegoś takiego. To będzie okropne! Spotkanie z 15-letnią dziewczyną, która pewnie nie ma pojęcia, że jej bratem jest Niall Horan. Pfff. Ale tu nawet nie chodzi o mnie i o moją karierę. Bo to czy będzie 'directionerką' czy nie... mam to gdzieś. Chodzi o nią samą i o nas- mamę, Grega i mnie. Jaka ona będzie, dobra dla moich rodziców? W końcu ma z nimi teraz zamieszkać. Weźmie mój pokój?! Nie! Ja tam wracam, więc na pewno nie. Niech se zrobi pokój w piwnicy! Albo śpi na kanapie przez 3 lata i niech sama sobie znajdzie mieszkanie. A co jak znowu będzie jakieś zamieszanie za moją sprawą? Tak jak na ślubie mojego brata. Te przeklęte directioner! Nawet taką uroczystość potrafią zniszczyć! Eh... Mam nadzieje, że tak nie będzie. Spojrzałem na mojego brata. Był podekscytowany. Cieszył się, że po nią jedziemy. Może powinienem brać z niego przykład? W końcu to nie jej wina tylko mojego ojca! Nie powinienem się, chyba na razie na nią złość. W końcu jej nie znam. Dobra zobaczymy jak to będzie. Wyjrzałem przez okno i patrzyłem na budynki stojące przy ulicy.
-To tu niedaleko mamo?-spytał Greg.
-Tak. Skręć tam za rogiem i zaparkuj.-powiedziała. Po chwili wszyscy wysiedliśmy z auta. Zacząłem iść za moją rodziną jakieś 5 metrów. Nie wiedziałem już co myśleć. Strasznie się denerwowałem. Weszliśmy do domu dziecka w Dublinie. Weszliśmy do przestronnej sali skąd sztucznie miła recepcjonistka poprowadziła nas przez korytarze do jakiejś sali. Już miałem do niej wejść, a wcześniej dostać wylewu ze stresu gdy ktoś mnie zawołał. Spojrzałem w bok i ujrzałem idącą do mnie ładną, szczupłą, brunetkę. Merry!-pomyślałem od razu. Merry to moja 'old love'.
-Cześć Niall. Co ty tu robisz?-spytała miło. A moje serce zaczęło jeszcze szybciej bić niż wtedy. Porozmawiałem z nią chwile. Merry już odchodziła gdy postanowiłem nie zmarnować tej szansy.
-Hej, Merry!- dziewczyna się odwróciła.- Może umówimy się na kawę? Zmieniłaś numer telefonu?
-Nie. Chętnie się z tobą spotkam.-powiedziała i odeszła, a wraz z nią odszedł spokój. Przeszedłem przez drzwi do pomieszczenia gdzie była mama i Greg. Mama wypełniała jakieś papiery. Gdy skończyła weszliśmy do pomieszczenia, chyba świetlicy. Wszędzie biegały dzieci w każdym wieku. Takie kolorowe, krzyczące, zabawne. Nie ale wśród nich nie ma jej. Spojrzałem na mamę.
-Jak ona się nazywa?-spytałem rozumiejąc, że nawet tego nie wiem.
-Francesca Lachly, ale od dziś Horan.- powiedziała i się uśmiechnęła.- Nie przeszkadza ci, że to nie twoje dziecko?-spytałem prosto z mostu. Mam spojrzała na mnie groźnie.
-Nie ważne co było. Teraz jest moją córką.-powiedziała i znów się uśmiechnęła. Nagle ujrzałem, że ku nam zmierza recepcjonistka, która przed chwilą jeszcze stała obok nas. Rozejrzałem się nerwowo, ale faktycznie sobie poszła. U boku recepcjonistki szła dziewczyna o pół głowę niższa ode mnie...
To jest moja siostra.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

O Niall'u cz.2

-Gdzie tata?-spytałem gdy stanąłem obok nich.
-Na rybach, czy gdzieś tam.-powiedział Greg. Fiu!-pomyślałem. Wchodziłem do pokoju z myślą, że ktoś zginą, ale chyba tak nie jest. Myślę, że wyglądali by inaczej. Usiadłem na kanapie obok nich czekając wyjaśnień.
-Więc?...
-Więc.-zaczęła mama.-Oh, Niall pamiętaj tylko, że cię kocham i nie złość się na nas.-te słowa zwiastowały bez wątpienia coś złego.-Pamiętasz ciotkę Emily?-jak mógłbym nie pamiętać. Najlepsza ciotka we wszechświecie! To nie jest tak do końca nasza rodzina bo w żaden sposób nie jest ona z nami spokrewniona, tylko to jest bardzo, bardzo, bardzo bliska przyjaciółka moich rodziców. Chodziła do klasy razem z moim tatą. W sumie to dość długo jej nie widziałem. Ale co mogło się z nią stać?-Emily zmarła jakiś miesiąc temu na raka krwi...
-O boże!-wyrwało mi się. Poczułem lekki ucisk w klatce piersiowej. Niezwykle szybko dotarła do Mnie informacja o jej śmierci. Spojrzałem na mamę. To chyba nie był koniec złych wieść.
-Mamo, to nie wszystko co chcesz mi powiedzieć, prawda?-rozejrzałem się po pokoju. Wzrokiem przeleciałem po wszystkich beżowych fotelach, po firanach i książkach.
-No nie. Bo kochanie...-westchnęła ciężko a mój brat chwycił ją za rękę. O co tu KRUDE chodzi?!- Twój ojciec i ciotka... Oni kiedyś, przypadkowo, nieumyślnie ...-w głowie zapaliła mi się czerwona lampka. Zrozumiałem co ona chce powiedzieć.- ... współżyli ze sobą. Ale ja Bobbowi już to wybaczyłam! Naprawdę!-powiedziała patrząc na mnie. W głowie miałem pustkę. Spokojnie czekałem co dalej powie.Jak będzie go jeszcze bronić.- Było to 15 lat temu. I... feralnie...-zaczęła się jąkać.
-Mamy siostrę.-powiedział Greg oschle.
-CO?!-wrzasnąłem i wstałem. Jak to?! To przeszło wszelkie moje oczekiwania. Poczułem jak wzrasta mój gniew.- KU*** jak to możliwe?! Ha! To dlatego co jakiś czas wyjeżdżał?! Co za...
-Niall!-krzyknął Greg. Wstał i siłą wypchnął mnie na zewnątrz domu. Jak wychodziliśmy widziałem, że mama zaczyna płakać. Stanęliśmy na trawniku przed domem. Byłem taki wściekły! Uderzyłem ręką w ganek.-Niall uspokój się!
-Jak on mógł?! Zdradzić mamę?! A ona go jeszcze broni?
-Kocha go.-powiedział spokojnie splatając ręce na piersi.
-Jak możesz być taki spokojny? Wiedziałeś?-spytałem podejrzliwie. Jeszcze by tego brakowało by wszyscy widzieli prócz mnie.
-Nie! Też się dzisiaj dowiedziałem. Musisz się uspokoić Niall. Tak nie będziemy rozmawiać.
-A jak inaczej?!-Greg spojrzał na mnie wzrokiem zabójcy.-Będę wieczorem.-powiedziałem i zacząłem biec wzdłuż ulicy. Nie wiedziałem dokąd zmierzam ani po co. Po prostu chciałem żeby to cholerne uczucie bycia oszukanego mnie opuściła.

niedziela, 9 czerwca 2013

O Niall'u. cz.1

Nareszcie dom. Uwielbiam to uczucie gdy po męczących miesiącach, mojej cudownej pracy wracam do rodzinnego domu. Lecz teraz gdy tylko wysiadłem na lotnisku w Dublinie wszystko mówiło mi, że coś jest nie tak. I ten ostatni telefon mojej mamy też był dziwny:
"-No cześć mamuś. Ja za pół godziny wylatuję. Co na obiad?-spytałem.
-Ciesze się, że przyjeżdżasz...-powiedziała smutno. Od razu nad głową zapaliła mi się czerwona lampka. Coś jest nie tak!"-Na obiad? Może pójdziemy dziś wszyscy do jakiejś restauracji?
-Mamo...
-Chyba, że chcesz...
-Mamo!-powiedziałem głośno, a ona wreszcie przestała gadać.-Co się stało?
-Nic, kochanie. Naprawdę nic.-westchnęła.-Będziemy musieli porozmawiać jak przyjedziesz."
To mi wystarczyło bym był pewien, że jest coś nie tak. Szybkim krokiem skierowałem się ku wyjściu z lotniska. Tak tylko by mnie nikt nie widział. Nie miałam ochoty, ani nastroju na spotkanie z (czasami) namolnymi fankami. Już przechodziłem przez drzwi i wypatrywałem wolnej taksówki gdy w oddali spośród różnych dźwięków wyłapałem krzyk: "Spójrz! To Niall Horan!" To było dla mnie jak strzał z pistoletu podczas biegów. Ruszyłem sprintem do pierwszej lepszej taksówki. Wskoczyłem do niej wypychając za sobą wielką, czerwoną torbę z ubraniami.
-Niech pan jedzie!-krzyknąłem do kierowcy, który prawie z piskiem opon ruszył z miejsca. Przez szybę widziałem jak mała grupka dziewczyn wybiega z lotniska i rozgląda się płochliwie.
-Do kąd jedziemy?-spytał spokojnie kierowca o siwych włosach.
-Do Mullingar, Hrabstwo Westmeath, proszę.-powiedziałem i oparłem głowę o siedzenie. Podczas jazdy rozmawiałem trochę z kierowcą. Nim się obejrzałem byłem już pod domem. Zapłaciłem kierowcy i wysiadłem.
-Przepraszam!-krzyknął starszy mężczyzna za mną. Odruchowo sprawdziłem czy mam wszystko przy sobie. Wolnym krokiem podszedłem do kierowcy macając się po kieszeniach. Nachyliłem się nad otwartym oknem.-Czym mógłbym prosić o autograf dla mojej wnuczki?-spytał wystawiając jakiś papier i długopis. 
-Jasne.
-Ma na imię Elise.- szybko coś napisałem na kartce i wbiegłem do domu. W przedpokoju rzuciłem torbę i poszedłem do salonu gdzie siedział Greg i moja mama. Oboje byli jacyś ... dziwni.

czwartek, 6 czerwca 2013

O Harrym cz.8

Leżałam na niewygodnym łóżku wpatrując się w śnieżno biały sufit i czekając aż usłyszę jakikolwiek dźwięk, lecz nic prócz przeskakującego sekundnika. Zamknęłam oczy i z całych sił próbowałam przyśpieszyć czas. Chciałam tylko by Harry już tu był. Nagle przed oczyma zobaczyłam taki krótki slajd z ostatnich dwóch lat.
Po kolei widziałam moją mamę jak wyjeżdżała do pracy. Jej spakowane walizki stojące w przedpokoju i łzy, które zbierały się w jej oczach za każdym razem. Widziałam jak żegna się z Patrish. Widziałam moją siostrę jak idzie przez szkołę trzymając się za rękę z Martinem. Są tacy szczęśliwi. Widzę jak wchodzi do mnie do pokoju i opowiada mi wszystko. Widzę Nialla, Zayna i Harrego jak siedzą u nas na kanapie i razem żartują. To są moi najlepsi przyjaciele.
 Nagle słyszę głośne, ciągnący się sygnał. Spojrzałam na monitor tuż nad moją głową. No jasne... spadek poziomu cukru. Po paru sekundach do pokoju wpadła ubrana w różowy kitel pielęgniarka. A tuż za nią... Harry. Pielęgniarka zaczęła grzebać nieco przy kroplówce, a Hazz podszedł i czule przyłożył swoje wargi do mojego czoła.
-Mam nadzieję, że dobrze cię tu traktują?!- spytał siadając obok.
-Najlepiej.-powiedziałam z uśmiechem.
-Jak się pani czuje?-spytała pielęgniarka nachylając się nad łóżkiem.
-Dobrze dziękuję. Myślę, że nie długo będę już mogła wyjść.-pielęgniarka się zaśmiała.
-O tym my zadecydujemy. Mam nadzieję, że będzie pani już pilnowała poziomu cukru.
-Na pewno, bo będę widzieć, że muszę go pilnować.-pielęgniarka zmierzyła mnie wzrokiem pytająco.
-Palce pani spuchły.-stwierdziła.- Może lepiej będzie jeśli pani ściągnie pierścionek?

Mam nadzieję, że wam się podobało. :) Czekam na kom. i zapraszam na mojego drugiego bloga z opowiadaniami.
PS: Niedługo kolejna seria. :*

środa, 22 maja 2013

Ode mnie :D

Wiem, wiem. Jestem okropna. Ale wybaczcie. Już się tłumaczę. Mam karę na kompa dlatego tak rzadko dodaje posty. :) Już niedługo kończy się seria opowiadań z Harrym, więc mam pytanko. Z kim teraz pisać powiastki? Proszę napiszcie w komentarzach.

JAKO DIRECTIONERKA taka jak wy mam prośbę abyście adres bloga przesłały jednej osobie, dwóm. Chodzi mi o to, że chce się z wami dzielić moją wyobraźnią i szaleńczo jest mi miło jak widze nowe komentarze. (Wiem, że nie można ich dodawać jeśli nie jesteście w google, ale to niedużo roboty zakłądając sobie konto.) Mniejsza. I tak was uwielbiam.

Ponieważ w okół mnie ostatnio dużo muzyki to wstawi coś dla was. A może niedługo sama nagram cover?!
PRZECHODZĄC DO KOŃCA TEGO POSTA PROszE JESZCZE RAZ O KOM. I ZACHĘCAM DO CZYTANIA KOLEJNYCH nowych OPOWIADAŃ. :****

O Harrym cz. 7

-A teraz kaszlnij.- powiedziała lekarka, której różowe pasemka przykuły moją uwagę. Siedziałam na niewygodnym siedzeniu, w śmierdzącej lekarstwami karetce z hipsterską lekarką.- Jeszcze raz.- już chciałam jej coś powiedzieć bo robiłam to już od dziesięciu minut! Jakby nie miała się zając kim innym. Nagle zobaczyłam moją siostrę biegnącą tu z torebką zarzuconą na ramie. Gdy do mnie dobiegła mocno mną potrząsnęła, a potem zaczęła wypytywać czy wszystko w porządku itp. Podobny zestaw pytań zadała później doktor. Gdy ona pozwoliła nam jechać nie czekałyśmy długo. Czym prędzej wróciłyśmy do domu gdzie przez resztę dnia byłam rozpieszczana przez Patrish. Normalnie wykorzystywałabym to na maksa, ale teraz było mi jakoś głupio. Wieczorem usiadłyśmy i zaczęłyśmy oglądać jakiś głupi talk-show. Po pewnym czasie ona zaczęła.
-Wczoraj rozmawiałam z Niall'em i on zaprosił mnie do kina.-powiedziała to, ale bez żadnego entuzjazmu.
-Czemu się nie cieszysz? Przecież chyba chciałaś aby tak zrobił?!- spytałam retorycznie. Wiedziałam, że Niall to tyko most łączący ją z Harrym. Spojrzałam na nią a jej twarz rozjaśnił nieśmiały uśmiech. Może teraz w końcu mi coś powie. To było złudne wrażenie. Patrish siedziała cicho, wiedziałam, że nie mam na co czekać więc poszłam spać.
W nocy śniły mi się koszmary związane z dzisiejszym dniem. Tak właściwie to to był dokładnie odwzorowany dzisiejszy dzień. Znów musiałam to samo przeżywać. Byłam wdzięczna, że Harry mnie tam znalazł. Musiałam mu podziękować, tylko jak? Takie zwyczajne dziękuje nie wystarczy. A z drugiej strony co można dać osobie, która ma chyba już wszystko?
 Leżałam tak w łóżku i rozmyślałam. Zadzwonił budzik do szkoły. Sięgnęłam ręką za siebie i próbowałam wyłączyć źródło wkurzającego dźwięku, ale zamiast tego zrzuciłam czerwony zegarek z półki na podłogę. Cisza... cisza kosztująca mnie 5 futnów za nowy budzik. Sięgnęłam po telefon i napisałam sms-a. W odpowiedź zadzwonił on.
-Nie obudziłam cię?- spytałam od razu.
-Nie. Nie śpię już od piątej. Próby.- powiedział łagodnie.- Coś się stało?
-Chciałabym się z tobą spotkać.- chciałam przekręcić się na bok i poszukać ładowarki, ale zamiast tego spadłam z łóżka i jęknęłam. Jakie to było żałosne. Dobrze, że nikt tego nie widział. S powrotem przyłożyłam do ucha telefon.
-Wszystko OK? Co się stało?- zakryłam głowę kołdrą.
-Dobrze, że tego nie widziałeś.- powiedziałam, a Harry zachichotał w odpowiedzi.- Kiedy się zobaczymy?
-W szkole mnie nie będzie, więc może ooooooo szóstej?!- zgodziłam się i rozłączyłam. Cały dzień czekałam aż nadejdzie koniec zajęć, które w większość odbył się na dworze  ponieważ budynek nie był w pełnij zdolny do zajęć. W końcu nadeszła szósta, więc wyszłam z domu i poszłam nad rzekę. Zaraz obok zejścia ujrzałam Harry'ego rzucającego w kaczki na wodzie. Stanęłam za nim i wspięłam się na palce by być mniej więcej jego wzrostu.
-Obrońcom zwierząt to ty nie zostaniesz.- on odwrócił się energicznie.
-Hej! Jak się czujesz?- poprawił niezręcznie włosy i spojrzał mi się głęboko w oczy. Wzięłam głęboki wdech.
-Dobrze. Właśnie Harry, bo ja chciałam ci podziękowaniu coś dać, ale nie wiem co. Zdaje mi się, że wszystko już masz. Może podpowiedziałbyś mi?
-Nie mam wszystkiego.-powiedział cicho jakby do siebie. Nachylił się nade mną i zmierzył wzrokiem. Poczułam jak po kręgosłupie przepłyną mi lekki dreszcz, a serce przyśpieszyło. Nie miałam pojęcia co on zrobi i co ja mam zrobić. Już chciałam się odsunąć, lecz Harry położył mi rękę na łokciu.- Sprawiłabyś mi ogromną frajde jakbyś poszła dziś ze mną na impreze.


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

O Harrym cz. 6

Szedłem szybki krokiem razem z kolorowym tłumem rozglądając się na boki. Mijałem po kolei moich znajomych, ale nigdzie nie widziałem jednej twarzy. Gdzie ona jest? Właśnie mijałem salę z której wyszła ta Mary czy jak jej tam. One chodzą razem do klasy! Podszedłem do niej i złapałem ją za łokieć. Ta spojrzała się na mnie z wielkim oburzeniem, a po chwili uśmiechnęła. Zatrzymałem ją.
-Gdzie jest Julia?- spytałem prosto z mostu. Gdy ona to usłyszała uśmiech zszedł z jej wytapetowanej twarzyczki.- Wyszła już?- dopytywałem bo ta nie odpowiadała.
-Nie było jej na lekcji.-puściłem ją a ta wybiegła ze szkoły. Jak to jej nie było?! Na ostatniej przerwie mówiła, że idzie do klasy, a potem... potem ta dziewczyna wepchnęła ją do schowka!
Oświeciło mnie. Skierowałem się w przeciwną stronę niż wszyscy. Po drodze zaczepił mnie mój rudowłosy przyjaciel Mick. Wziął powietrze by coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłem. Chwyciłem go za ramię i pociągnąłem za sobą.
-Zwariowałeś do reszty?! Do ognia mnie ciągniesz?!- zaczął krzyczeć.- Chłopaku, jesteś młody, za parę miesięcy kończysz szkołę i chcesz się zabić?!- przystanąłem i spojrzałem mu się w oczy. Był przerażony. Czyli to nie były tylko głupie żart. Na chwilę się zawahałem czy chcę go ciągnąć ze sobą. Opuściłem bez silnie ręce.
-Nie chcesz to nie idź. Ja muszę. Tam jest zamknięta moja przyjaciółka.-powiedziałem szybko i zacząłem biec. Po chwili ujrzałem, że on biegnie obok mnie. W szkole pod sufitem unosił się szary dym który drażnił mój nos i gardło. Zacząłem pokasływać.
-Harry, to ta dziewczyna za którą biegasz na przerwach?
-Co?! Ja za nią nie biegam!- powiedziałem oburzony. Cholera czyli to widać! Ale to teraz nie ważne. Stanęliśmy przed drzwiami od schowka. Zacząłem pukać do niego.- Halo? Jest tam ktoś?!- w odpowiedzi usłyszałem kasłanie i jakby ktoś powiedział moje imię. Tak, ona tam była.
-Stary musimy się bawić w Supermen'ów? Strażacy już są niedaleko.- spojrzałem się na niego wściekły. On chce mnie zostawić?! Dobra, niech nie przeszkadza. Szybko pobiegłem po kluczki od pomieszczenia do gablotki niedaleko. Już po chwili otworzyłem drzwi i ujrzałem zapłakaną Julię siedzącą, skuloną pod ściną. Czym prędzej pomogłem jej wstać i wyszliśmy ze szkoły bocznym wyjściem. Mick spojrzał na wozy strażackie, pogotowie i fotoreporterów przed wejściem do budynku. Wiedziałem o co mu chodzi. Chciał pobiec tam i powiedzieć, że zwiałem z lekcji czy coś takiego by fotoreporterzy nie myśleli, że przypadkiem zginąłem. Julia siedziała na betonowym murku i kasłała. Kucnąłem przed nią. Była strasznie blada.
-Skąd wiedziałeś?!-spytała, ale jej nie odpowiedziałem. To nie był teraz czas na wyjaśnienia. Zadzwoniła moja komórka. Był to sms od Mick'a. : "Jestem przy karetce i czekam na twoją przyjaciółkę. Ty jedź do domu tak by cię nikt nie widział."- on am łeb.- pomyślałem. Spojrzałem na przerażoną Julie.
-Idź do karetek. Tam czeka na ciebie mój przyjaciel. Ja muszę jechać.- powiedziałem i odbiegłem.

niedziela, 7 kwietnia 2013

O Harrym cz. 5


Kurde co ja zrobiła?!- zastanawiałam się siadając na łóżku.- Przecież Harry podoba się Patrish, a ... a ja nawet nie znam go za dobrze! Nigdy więcej alkoholu!-postanowiłam. Przebrałam się i zaczęłam odrabiać lekcje. Nie chciałam już dzisiaj widzieć chłopców z 1D.
Poniedziałek dwa tygodnie później. Szkoła...
Ciągle się zastanawiałam dlaczego Harry tak mnie lubi? W sumie to ja go też lubię. Jest miły i pomocny, można się z nim pośmiać i porozmawiać na poważnie. Ale ostatnio jego i Niall'a nie było w szkole bo mieli (z tego co wiem) koncert w Dublinie. To nawet dobrze bo Mary przez ten czas się mnie nie czepiała. Zastanawiam się skąd u niej ta chora nienawiść co do mnie? Ja jej przecież nic nie zrobiłam. Ona taka jest chyba przez piosenkarzy w naszej szkole, no ale to nie moja wina, że oni mnie lubią.
  Szłam korytarzem między dzieciakami gdy ujrzałam przedzierającego się przez tłum Harry'ego. Szedł wraz z jakimiś kolegami. Gdy mnie ujrzał natychmiast do mnie podszedł. Przystanęliśmy.
-Cześć.-powiedział po chwili.
-Hej. Jak było w Dublinie?-spytałam by nie nastała niezręczna cisza. Szybko spojrzałam na Harry'ego od góry do dołu. Miał na sobie czarną koszulkę i jakieś ciemne spodnie. Na szyi miał nawieszone słuchawki w białym kolorze. Wzrokiem wróciłam na jego twarz. Harry stał blisko i dopiero teraz widziałam różnicę w naszych wzrostach, on był ode mnie o pół głowy wyższy. 
-Co?!- zaśmiał się. Ja nie wiedziałam o co mu chodzi więc zmarszczyłam brwi.- Co mi się tak przyglądasz?
-Wcale nie!- także się zaśmiałam. On westchnął.
-Więc tak, w Dublinie było ok.- ruszyliśmy w stronę stołówki, a Harry ciągle opowiadał.- ... tyle fanek. Eh.- westchnął i zatrzymaliśmy się przed szklanymi drzwiami.- Uwielbiam to uczucie gdy stoję na scenie.-uśmiechnęłam się tylko. Zadzwonił dzwonek. Większość osób weszła już do klas, a na korytarzu została garstka osób.- To ja już będę szedł.- powiedział. Ja się uśmiechnęłam i ruszyłam w kierunku klasy. Harry nie zniknął mi jeszcze z oczy, a podbiegła do mnie Mary. Zaczęła coś do mnie krzyczeć i machać rękoma. Spojrzałam w miejsce gdzie przed chwilą stałam, a tam nadal był Harry i nam się przyglądał. Zrobiło mi się głupio, że to widzi. Mary widząc, że jej nie słucham wepchnęłam mnie do schowka na miotły i zamknęła mnie tam z nią. Mówiła coś jeszcze chwilę, ale nadal jej nie rozumiał. W końcu wystawiła głowę przed drzwi i się rozejrzała.
-Nikogo nie ma. Mam nadzieję, że jak stąd wyjdziesz to dostosujesz się do moich poleceń.-powiedziała i wyszła zostawiając mnie samą w schowku. Próbowałam otworzyć drzwi, ale to na nic. Zaczęłam je kopać i krzyczeć, ale po 15 minutach doszłam do wniosku, że to bez sensu. Usiadłam pod ścianą i skuliłam się.
-Świetnie. Do następnej przerwy tu będę siedzieć. A na dodatek mam klaustrofobie!- powiedziałam do siebie. Po policzku spłynęła mi łza.- Za co ona mnie tak nienawidzi?!-powiedziałam do siebie. Siedziałam tak w schowku jeszcze kilkanaście minut gdy nagle zobaczyłam jak przez wentylatory dostaje się tu dym. Z ciekawością patrzyłam jak zapełnia małe po mieszczenie. Zaczęłam kasłać.-POMOCY!- krzyknęłam z całych sił. Nagle usłyszałam trzy dzwonki sugerujące pożar.- POMOCY!!!- krzyczałam. Świetnie, akurat gdy siedzę w zamknięciu! Usłyszałam jak dzieciaki biegną po korytarzu w kierunku wyjścia. Kopałam w drzwi i krzyczałam, ale to na nic. Zaczęłam szlochać i jednocześnie kasłać. To koniec.-pomyślałam.

piątek, 29 marca 2013

Dla Verde Trébol z Niall'em

WOW! Ten koncert był nieziemski! Nigdy nie myślałam, że zobaczę One Direction na żywo! To show był niesamowite.- myślałam. Wyszłam z PGE Areny i skierowałam się ku przystankowi. Dookoła wszędzie były directionerki. Przeszłam do tyłu areny gdy usłyszałam głośny krzyk i pisk przy wejściu. To chłopcy wyszli. Chciałam tam podbiec i jeszcze raz zobaczyć Nialla, ale biorąc pod uwagę ile dziewczyn tam było i tak nie miałam szans. Rękoma objęłam się za brzuch i powoli ruszyłam dalej. Może to dziwne, ale zdawało mi się,
że podczas koncertu Niall spoglądał prosto na mnie.  Ale pewnie wszystkie jego fanki w pierwszych rzędach tak myślały. No cóż... pozostaje mi tylko marzyć, że to na mnie spoglądał. Szłam w zamyśleniu wpatrzona w chodnik pod moimi nogami. Piski za mną powoli ustawały. Nagle wpadłam na kogoś i się przewróciłam na ziemie.
-Oh, przepraszam.-powiedział chłopak po angielsku. Uniosłam głowę by ujrzeć kto mnie przewrócił i ujrzałam Nialla. O mało co nie dostałam zawału! Niall wyciągną rękę i pomógł mi wstać.- To ty byłaś w pierwszym rzędzie, prawda?- teraz dziękowałam, że tak dobrze umiem angielski, i że go rozumiem.
-Tak. Pamiętasz.- powiedziałam i się uśmiechnęłam. 
-Pewnie. Tak ładnej twarzy się nie zapomina.- Zarumieniłam się. Nastała tak niezręczna cisza.
-To ja będę już iść... autobus mi zaraz odjedzie.-powiedziałam i zaczęłam znowu iść w kierunku przystanku. KURDE! Czemu ja nie wzięłam autografu, ani zdjęcia. Teraz głupio było jakbym się wróciła. Mogłam pomyśleć!
-Eh. Zaczekaj!- krzyknął za mną. Ja przystanęłam i odwróciłam się. Niall szybko do mnie dobiegł.- Jak się nazywasz? Słuchaj może oprowadziłabyś mnie trochę po okolicy co? Chyba, że nie masz czasu.- spytał i uśmiechnął się przy tym tak, że myślałam iż zaraz zejdę na zawał serca.
-Jasne. Mogę cię oprowadzić.- powiedziałam z uśmiechem i ruszyliśmy w stronę Starego Gdańska. 

środa, 27 marca 2013

O Harrym dla Patrycji.

Poranny spacer po Londynie dobrze mi zrobi. Oh, tej nocy miałam okropny sen. Poranne powietrze powinno dobrze przewietrzyć mi umysł i wygonić głupoty jakie się tam gnieździły. Szłam ulicą i rozmyślałam czy p. Sunday's zorientuje, że wyszłam z hotelu. Nagle zauważyłam, że jakieś dziesięć metrów przede mną jest kilka dziewczyn, które popiskują. Podeszłam do nich szybkim krokiem zainteresowana co się dzieje. W kręgu, otoczony fankami stał Harry Styles! Pierwsze co pomyślałam to aby wyciągnąć telefon. Jak wrócę do hotelu to nikt mi nie uwierzy! Szybko włączyłam kamerę. Harry przechodził i po kolei każdej fance dawał autograf, a te zadowolone odchodziły. Wszystko nagrywałam. W końcu zostałam ja i jeszcze 5 dziewczyn. Harry przystanął obok mnie. Postanowiłam go zagadać:
-Harry! Harry!- powtarzałam by zwrócił na mnie uwagę.
-Słucham.-odpowiedział mi.
-Harry, kiedy One Direction odwiedzi Polskę?!- spytałam. Zaskoczyłam sama siebie, bo mój głos był opanowany. Jakby to był nikt zwyczajny. Harry, spojrzał na mnie.
-Aaa! Polska fanka!- uśmiechnął się. Przytaknęłam. On podpisywał już ostatni autograf.- Mam ogromną nadzieje, że niedługo.- już miał odejść gdy stanął i przyjrzał mi się badawczo.- Czekaj, czekaj. Jak się nazywasz?- powiedział to i uśmiechną się zawadiacko.
-Patrycja.- odpowiedziałam niepewnie. On odgarnął dwa loki, które spadły mu na czoło.
-Bardzo ładnie. Tylko trochę ciężko się wymawia.- zaśmiał się.- Ja cię skądś zam...
-Nie, nie możliwe.
-Ależ tak! Może twitowałaś do mnie?- pokręciłam głową.- Brałaś udział w jakiś akcjach co do One Direction?- znów zaprzeczyłam.- A może jakieś spotkanie z fanami?- znów nie trafił. Zaczął tak wymieniać różne opcje gdzie mógł mnie zobaczyć, ale zawsze zaprzeczałam.- No dobrze. To ja zapraszam na śniadanie, a może wtedy coś sobie przypomnę.- powiedział i wystawił łokieć, aby go złapała.

czwartek, 7 marca 2013

X-factor

Zaraz, wyniki. Zaraz, wyniki! Wytrzymasz.- mówiłem do siebie.- Kurde! Głupi pęcherz. Akurat teraz zachciało mi się sikać!!! A jak nie zdążę?! Eh. Trudno. Muszę się wysikać.- Wstałem i biegiem przedarłem się przez tłum w stronę toalety.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam.- mówiłem do wszystkich osób które nie chcący troncałem. Po drodze jak na złość spadła mi etykietka z moim numerem. Musiałem się po nią cofnąć, a czas mijał. Zaraz będą wyniki! Niemal słyszałem jak sekundnik przeskakuje w zegarze. Tak jak zawsze pokazują w filmach kiedy komuś kończy się czas i zaraz wyleci w powietrze lub coś. Wbiegłem do toalety. Zacząłem pukać do kabin. Pierwsza:
-Zajęte!-no to do drugiej.
-Zajęte!- do kolejnej.
-Zajęte!- szlag. Nagle czwarta kabina się otworzyła i wszedł z niej jakiś chłopak. Biegnąc do kabiny potrąciłem go. Ahhh ULGA. A co jeśli teraz mówią wyniki?! Jedna z najważniejszych chwili jak do tej pory w moi życiu, a ja siedzę w kiblu. Spuściłem wodę i wyszedłem z kabiny. Podszedłem do umywalki przy, której stał chłopak, którego potrąciłem. Wybrałem umywalkę obok niego.
-Em. Sorki, że się potrąciłem.-powiedziałem.
-Spoko. To takie przyjacielskie potrącenie. Często moich przyjaciół potrącam. To samochodem, to motorem.-zaśmiałem się.- Jestem Louis Tomlinson.- powiedział i wyciągną ku mnie dłoń. Ścisnąłem ją.
-Harry Styles. Musisz bardzo lubić swoich przyjaciół.-powiedziałem. Razem wyszliśmy z toalety i zostaliśmy już razem na dłużej. Na szczęście Lou jeszcze ani razu mnie nie potrącił autem.

sobota, 2 marca 2013

z innego punktu widzenia...

Zszedłem na dół po schodach trzymając się balustrady aby nie upaść. Gdy zobaczyłem jak wygląda parter zamurowało mnie. Gorzej niż po jakiejkolwiek imprezie. Na antycznym żyrandolu wisiały warstwy papieru toaletowego, na podłodze było porozlewane różnokolorowe napoje, wszędzie walały się plastikowe kubki, papiery, nawet buty nie do pary. Przeszedłem powoli starając się nie podeptać śmieci. Skierowałem się do kuchni, a mijając skórzaną, czerwoną kanapę ujrzałem śpiącego na niej półnagiego Zayna. We włosach miał jakby... resztki jakiegoś jedzenia. Fuj! W kuchni stał już Ed i Harry. Obaj byli tak samo skacowani jak ja.
Szczerze mówiąc nie pamiętam nic od momentu kiedy wypiłem pierwsze piwo. Mam nadzieje, że nie zrobiłem niczego głupiego. Usiadłem na barowym krześle i nalałem sobie wody do szklanki. Chłopcy popatrzeli na siebie nawzajem. Było to trochę dziwne... wręcz można powiedzieć, że podejrzane. Po chwili odezwał sięHarry.
-Ej, no wczoraj... pamiętasz coś?-spytał. Pokręciłem głową.
-Nic. Totalna pustka, a ty?
-No ja to w sumie pamiętam połowę parapetówki. Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że aż tyle ludzi sprowadzicie mi do mojego nowego domu.-powiedział Ed. Po chwili dodał.- Pamięć urwała mi się po tym jak poszedłeś z tymi dwoma blondynkami na piętro. To było ostatnie co widziałem.- pokiwałem głową. LODING... Czy on powiedział coś o dziewczynach? Zerwałem się ze stołka i pobiegłem na górę do pokoju w którym spałem. Rano nie sprawdzałem czy ktoś jest koło mnie. LODING... zatrzymałem się przy schodach. Pewnie beke sobie robią ze mnie- pomyślałem. Wróciłem do nich.
-Nie zły kawał.-powiedziałem siadając s powrotem na stołku.
-Niall, ale na serio szedłeś z dwoma kobietami na górę.- słowa Hazzy zabrzmiały bardzo wiarygodnie. Ruszyłem znów na górę. Zanim wszedłem do pokoju próbowałem powstrzymać uśmiech jaki sam wszedł mi na twarz. Dwie dziewczyny! JA! Tylko DO CHOLERY czemu musiałem się tak upić, że niczego nie pamiętam. Powoli otworzyłem drzwi do pokoju. Faktycznie na dużym łóżku pod kocem leżały dwie osoby. Tylko, że leżały na przeciwnych brzegach łóżka. Nie mogłem powstrzymać tego zacieszu. Podszedłem bliżej i ujrzałem dwie osoby. Nie! Zrobię to inaczej. Położyłem się delikatnie między nimi i przysunąłem się do jednej. Tej bardziej zakrytej. Położyłem na niej rękę i powoli zacząłem ściągać koc. Przeraziłem się a po chwili wściekłem.
-HARRY!!!-wydarłem się wściekły.
-Co do...- powiedział leżący przede mną Louis.
-Zamknij się Niall.-powiedział z drugiej strony Liam. Położyłem się na plecach i zacząłem krzyczeć w poduszkę "Czemu dałem się tak nabrać?!"

a to coś a pro pos być 'drunk'

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Przyjaciel.

Dla Oli J. :*

-No chodź! Wyluzujesz się! No chodź!- mówił ciągnąc mnie za rękę. Byłam zła. Nie chciało mi się nigdzie
ruszać.-Chodź bo Ci dupa urośnie jak tak ciągle będziesz siedzieć.-Protestując usiadłam na progu drzwi.- Nie rób z siebie dziecka. Aleks!
-No, ale po co ty chcesz gdziekolwiek ze mną iść?! Widzisz, że mam się źle.
-No właśnie! Chce ci poprawić humor.- wstałam. On ciągle trzymał mnie za rękę.- No już jedziemy.- zeszliśmy na dół i wsiadłam do nowego auta Niall'a.
-To dokąd?-spytałam wpatrując się w szare chmury za oknem. Spojrzałam się na niego, a on się uśmiechnął.- Nie mów, że to kolejna akcja z serii 'porwanie'- on tylko pokiwał głową twierdząco. Siedziałam i rozmyślałam jak to zazwyczaj przebiega. Uczestniczyłam w dwóch takich akcjach i zawsze to był porywany Hazz. Zawsze była przy tym kamera. Ja raz byłam w ekipie szukającej, która szukała Harry'ego po całej ogromnej willi, w której można było się zgubić. Wszędzie były jakieś wskazówki. Za drugim razem byłam w grupie, która go porwała. Śmiałam się z nimi do rozpuku bo Harry co chwilę mówił jakieś śmieszne komentarze. To coś jak gra w podchody tylko, że bardziej urozmaicona. Tym razem to ja byłam ofiarą.
  Niall zawiózł mnie do wesołego miasteczka. Jeśli w planie oprócz porwania było rozbawienie mnie to mu się to udało. Byłam z nim na kilku kolejkach, a potem poszliśmy na rzutki.
 Ja wygrałam wielki, zielony, pluszowy kapelusz. Wzięłam go pod pachę i ruszyłam w stronę mojego przyjaciela, który siedział nad jeziorem przy ławce i coś zajadał. Usiadłam koło niego.
-A ty co wygrałeś?-spytałam kładąc kapelusz między nami. Blondyn spojrzał się na kapelusz, odłożył jedzenie i założył go na siebie mówiąc:
-Jaki fajowski kapelusz.
-Dla ciebie.-powiedziałam obojętnie.
-Super jesteś najlepsza!- zaczął się cieszyć jak małe dziecko. Przytulił mnie w podziękowaniu. Odwróciłam głowę w jego stronę. Niall obejmował mnie ramieniem. Nie wiem jak to się stało, ale nasze usta się połączyły. Nie starałam się od niego oderwać bo od dłuższego czasu tego pragnęłam, tylko bałam się o naszą przyjaźń. Niall się odchylił i powoli otworzył oczy.- Podobasz mi się.-powiedział to ot tak. Z ogromną łatwością. Zaczęłam chichotać bo nie wiadomo skąd w mojej głowie pojawiło się wspomnienie, które mnie zawsze rozbawia.-Co?
-Przypomniało mi się jak na twitcamie powiedziałeś z ogromną powagą: "To nie ja z 1D jestem najprzystojniejszy, najseksowniejszy, to nie mi układają się najlepiej włosy, to nie ja jestem najbardziej zabawny..."
-Pamiętam.-powiedział przerywając mi i znów mnie całując.-To prawda! Ale nie zmienia to tego, że mi się podobasz.- usłyszałam hałas za nami. Obejrzałam się i ujrzałam Lou, Hazza i Liama. Lou miał kamerę w ręku.
-Zostawić ich tylko na jeden dzień samych...-powiedział Harry splatając ręce na klatce piersiowej.
-Wyłącz to idioto!-krzyknął Niall do Louisa.- I  nie waż się tego wstawiać na YT.-cała trójka buchnęła śmiechem.
-Za późno! Leć 'live' na Twitterze! A fanki wiedzą gdzie jesteśmy więc zaraz tu będę...

sobota, 26 stycznia 2013

Twitter 2

Siedziałam w sali od informatyki próbowałam zalogować się na różne portale ponieważ mieliśmy tzw. luźną lekcje. W końcu załadował się Skype. Zalogowałam się na niego tylko dlatego, że miałam nadzieje, że James będzie aktywny. Ostatnio mówił, że wyjeżdża w sprawach służbowych więc nie będziemy tak często pisać. Ale teraz obok jego imienia była zielona kropka. Ucieszyłam się bardzo. On napisał pierwszy. Pisaliśmy całą godzinę. Napisał mi, że jest teraz we Włoszech i że jutro idzie z przyjaciółmi do Mirabilandii (wielkiego parku rozrywki).
-Też chciałabym tam pojechać. To jedno z moich marzeń.-napisałam.
-A jakie są pozostałe?
-Hm. Wszystkich ci nie napiszę, ale mogę zdradzić, że zawszę chciałam zobaczyć Londyn i plaże w LA.
-Postaram się je spełnić.-uśmiechnęłam się do monitora.
-Nawet się nie widzieliśmy...
-A chciałabyś? Bo ja tak. Z tego co mi napisałaś i z twoich zdjęć widzę, że nie jesteś brzydka. A i bardzo fajnie się z tobą piszę. Bardzo chciałbym cię poznać.-mój chłopak nachylił się nagle nade mną. Szybko wyłączyłam monitora, a ten spojrzał na mnie podejrzliwie i odszedł. Wiedziałam, że muszę z nim zerwać. Następnego dnia nie pisałam z Jamesem i następnego też nie.

  Minęło pół roku, a my razem pisaliśmy. Zauroczyłam się w nim.
W końcu odważyłam się nacisnęłam zieloną słuchawkę z napisem obok "wideo rozmowa." Zanim odebrał napisał: "Przemogłaś się? hehe." i odebrał. Bałam się kogo tam ujrzę. Pojawił się czarny ekran a po chwili ujrzałam chłopaka o blond włosach. Był przystojny. Rozmawiał z kimś przez telefon i palcami przesuwał po gryfie. Gdy zobaczył mnie uśmiechnął się i pokazał na mnie palcem.

 Jego twarz wydała mi się znajoma, ale to nie możliwe żebym go znała. Po chwili powiedział, że zaraz do mnie zadzwoni i wyłączył wideo. Nie wiem skąd kojarzyłam jego twarz. Po 5 minutach znów zadzwonił, ale przedtem napisał. "I co jestem taki straszny jak myślałaś?" znów zadzwonił wideo. Uśmiechnął się do mnie, a ja do niego. Porozmawialiśmy chwilę. Potem musiałam iść.

Twitter 1

Siedziałam na tt i jak zwykle przeglądałam posty gdy nagle przyszło powiadomienie, że jakiś James Naroh mnie zaczął following'ować. Nie znałam go, ale puściłam to płazem. On komentował moje posty itp.
  W moim życiu jest zły czas. Wszyscy się ode mnie odwrócili nawet brat z którym mieszkałam po śmierci rodziców. Nikt nie słuchał jak wołałam o pomoc. W końcu napisałam na tt: "Nienawidzę tego życia. Jestem taka samotna choć dookoła mnie jest tyle ludzi. Nawet gdybym się zabiła nikt byt tego nie zauważył." Siedziałam zapłakana nad ekranem i rozważałam samobójstwo.-Wszystko jest do dupy!-pomyślałaś.-Nawet Jessica się ode mnie odwróciła i zwróciła wszystkich przeciwko mnie.- Rozżalanie się nad sobą przerwał mi ktoś na tt. Nijaki James odpowiedział na mojego twitta. Pisał: "Czemu tak piszesz? Nie może być aż tak źle." Otarłam łzy. Wyglądało to tak jakby chciał sprowokować rozmowę, ale co mi tam było. Odpisałam: "Nawet nie wiesz jak bardzo źle, ale co cię to obchodzi?", "To martwiące kiedy taka urocza i spokojna dziewczyna pisze takie rzeczy.", "Urocza, spokojna? Wnioskujesz to tylko po tym, że czytasz moje posty?!",  "Tak. Sorry, jeśli cię uraziłem. Moim zdaniem taka właśnie jesteś.", "Nie znasz mnie."
 Od tamtej pory na każdego mojego posta dawał komentarz i w ten sposób zaczynaliśmy krótkie rozmowy. W końcu przyzwyczaiłam się i nawet cieszyłam, że mogę z kimś takim pogadać nawet o takich głupich rzeczach. Choć normalnie byłam bardzo nieśmiała tak przez internet wręcz przeciwnie. Przez parę dni nic nie dodawałam żadnych postów bo miałam inne zajęcia niż komputer np. mojego chłopaka, z którym coraz to gorzej mi się układało. Kiedy w końcu włączyłam Tt miałam kilka informacji od Jamesa. Pisał czy żyję i czy wszystko ok. Wziął sobie na serio to co pisałam na początku. Pewnie się martwi więc odpisałam: "Wszystko  w porządku. Martwiłeś się? :)" następnego dnia odpisał: "Wybacz nie mogłem wczoraj. Naprawdę się cieszę bo już się martwiłem. Może masz Skype? Na Tt wszyscy widzą nasze posty. Tam nie." Nie wiem czemu, ale dałam mu tego Skype. Mój brat powiedział, że to dobrze, że poznałam kogoś komu mogę się wygadać i mam pewność, że nikomu tego nie powie. Miał racje. Jamesowi mogłam zaufać. Gdy pisaliśmy prywatnie mogłam napisać co mnie trapi i on tak samo. Z tego co pisał wywnioskowałam, że jest ode mnie o 2 lata starszy, ma ciężką pracę choć ją kocha, spełnia swoje pasje i ma przyjaciół z którymi ma czasem problemy. Jednego z nich kilka razy musiał wyciągać z opresji co mu na dobre nie wyszło.
  Pisałam z Jamesem przez 4 miesiące.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

O Harrym cz.4

Zeszłam na dół z kacem 'godnym mistrza' usiadłam przy stole w kuchni i podparłam głowę na rękach. Po chwili do kuchni weszła Patrish , nalała wody do szklanki i mi ją podała. Zaczęła coś gotować.
-Co byś zjadła?-szybko obejrzałam się za siebie gdy zrozumiałam, że to nie Patrish tylko Niall.
-A ty co tu robisz?-powiedziałam z oburzeniem. Nagle zrozumiałam, że został tu na noc. Wzięłam głęboki wdech zła.-Niall!
-Co?! Wyluzuj bo wyglądasz jak ta ryba, która się tak nadyma...-powiedział i nadymał policzki.
-Spałeś z moją siostrą?!-wstałam energicznie i poczułam, że mam zabandażowane udo. Niall pokręcił głową.-Do niczego nie doszło?-spytałam by się upewnić.
-Przyrzekam ci, że do niczego. Po prostu zostałem z Hazzem na noc. Same to zaproponowałyście.
-Naprawdę? Nic nie pamiętam.
-Haha. nic się nie dziwię. Szalałaś nieźle.-powiedział. Zajrzałam do salonu, a tam na kanapie spał Harry bez spodni i koszulki otulony kocem. Spojrzałam się na Nialla pytająco.-No wiesz. Na początku to było tylko nie winne karaoke...-zaczął, a ja już usiadłam załamana, bo doskonale wiem jak śpiewam.-Potem się rozkręciłaś.
-Co masz na myśli?-spytałam zasłaniając twarz.
-No wiesz, taniec na stole ze mną. Jak potem z niego spadłaś. A no i jeszcze pobiłaś się z jakąś dziewczyną przed domem.-zaciekawiło mnie to ostatnie. Myślałam, że to był tylko sen.- Z jakiąś wypindrzoną dziewczyną. Ona chyba była z twojej klasy...-tak to nie był sen! Ucieszyłam się bo z tego co pamiętam nieźle jej przyłożyłam, ale nie pamiętam o co poszło.
-A wiesz może o co się pobiłyśmy?
-Nie ale krzyczałyście na siebie coś w tym stylu: "Nie waż się tak o nim mówić!... Nie twój interes!"-mówił udając mój głos.-Najpierw się tylko wyzywałyście, ale potem nie można było was od siebie od ciągnąć. Później myślałem, że Harry też jej przyłoży.
-Harry?-spytałam zdziwiona.
-Tak. Jak usłyszał co ona o tobie mówił to rzucił się w waszą stronę, ale jak zaczęłyście się bić to myślał tylko o tym by was odciągnąć.-Więcej nie chciałam wiedzieć.-Co zjesz?-spytał za mną gdy wyszłam z kuchni. Nie odpowiedziałam. Poszłam do salonu jeszcze za bardzo nie świadoma po co. Alkohol jeszcze władał moim umysłem i ciałem. Stanęłam i oparłam się o kanapę nad Harrym. On po chwili otworzył oczy i spojrzał na mnie, a ja nachyliłam się nad nim. Zdziwiło go to. Pochyliłam się bardziej i cmoknęłam go prosto w usta. Gdy się odchyliłam doszło do mnie co zrobiłam i się przestraszyłam sama siebie. On się uśmiechnął.
-Za co to?-spytał zaspany.
-Wybacz. Nie wiem czemu to zrobiłam.-wyprostowałam się.-Normalnie bym się tak nie zachowała. To ten alkohol.-zaczęłam się szybko tłumaczyć. Usłyszałam, że z góry schodzi moja siostra.
-Spokojnie. Nic się nie stało.-powiedział a ja się odwróciłam i skierowałam ku schodom na których spotkałam siostrę.-Dla mnie możesz taka być.-powiedział za mną. Patrish spojrzała się na mnie dziwnie, a ja prawie się zapadłam pod ziemie. Oh, gdyby dowiedziała się co przed chwilą zrobiłam... no bo jej podoba się Harry.