poniedziałek, 28 stycznia 2013

Przyjaciel.

Dla Oli J. :*

-No chodź! Wyluzujesz się! No chodź!- mówił ciągnąc mnie za rękę. Byłam zła. Nie chciało mi się nigdzie
ruszać.-Chodź bo Ci dupa urośnie jak tak ciągle będziesz siedzieć.-Protestując usiadłam na progu drzwi.- Nie rób z siebie dziecka. Aleks!
-No, ale po co ty chcesz gdziekolwiek ze mną iść?! Widzisz, że mam się źle.
-No właśnie! Chce ci poprawić humor.- wstałam. On ciągle trzymał mnie za rękę.- No już jedziemy.- zeszliśmy na dół i wsiadłam do nowego auta Niall'a.
-To dokąd?-spytałam wpatrując się w szare chmury za oknem. Spojrzałam się na niego, a on się uśmiechnął.- Nie mów, że to kolejna akcja z serii 'porwanie'- on tylko pokiwał głową twierdząco. Siedziałam i rozmyślałam jak to zazwyczaj przebiega. Uczestniczyłam w dwóch takich akcjach i zawsze to był porywany Hazz. Zawsze była przy tym kamera. Ja raz byłam w ekipie szukającej, która szukała Harry'ego po całej ogromnej willi, w której można było się zgubić. Wszędzie były jakieś wskazówki. Za drugim razem byłam w grupie, która go porwała. Śmiałam się z nimi do rozpuku bo Harry co chwilę mówił jakieś śmieszne komentarze. To coś jak gra w podchody tylko, że bardziej urozmaicona. Tym razem to ja byłam ofiarą.
  Niall zawiózł mnie do wesołego miasteczka. Jeśli w planie oprócz porwania było rozbawienie mnie to mu się to udało. Byłam z nim na kilku kolejkach, a potem poszliśmy na rzutki.
 Ja wygrałam wielki, zielony, pluszowy kapelusz. Wzięłam go pod pachę i ruszyłam w stronę mojego przyjaciela, który siedział nad jeziorem przy ławce i coś zajadał. Usiadłam koło niego.
-A ty co wygrałeś?-spytałam kładąc kapelusz między nami. Blondyn spojrzał się na kapelusz, odłożył jedzenie i założył go na siebie mówiąc:
-Jaki fajowski kapelusz.
-Dla ciebie.-powiedziałam obojętnie.
-Super jesteś najlepsza!- zaczął się cieszyć jak małe dziecko. Przytulił mnie w podziękowaniu. Odwróciłam głowę w jego stronę. Niall obejmował mnie ramieniem. Nie wiem jak to się stało, ale nasze usta się połączyły. Nie starałam się od niego oderwać bo od dłuższego czasu tego pragnęłam, tylko bałam się o naszą przyjaźń. Niall się odchylił i powoli otworzył oczy.- Podobasz mi się.-powiedział to ot tak. Z ogromną łatwością. Zaczęłam chichotać bo nie wiadomo skąd w mojej głowie pojawiło się wspomnienie, które mnie zawsze rozbawia.-Co?
-Przypomniało mi się jak na twitcamie powiedziałeś z ogromną powagą: "To nie ja z 1D jestem najprzystojniejszy, najseksowniejszy, to nie mi układają się najlepiej włosy, to nie ja jestem najbardziej zabawny..."
-Pamiętam.-powiedział przerywając mi i znów mnie całując.-To prawda! Ale nie zmienia to tego, że mi się podobasz.- usłyszałam hałas za nami. Obejrzałam się i ujrzałam Lou, Hazza i Liama. Lou miał kamerę w ręku.
-Zostawić ich tylko na jeden dzień samych...-powiedział Harry splatając ręce na klatce piersiowej.
-Wyłącz to idioto!-krzyknął Niall do Louisa.- I  nie waż się tego wstawiać na YT.-cała trójka buchnęła śmiechem.
-Za późno! Leć 'live' na Twitterze! A fanki wiedzą gdzie jesteśmy więc zaraz tu będę...

sobota, 26 stycznia 2013

Twitter 2

Siedziałam w sali od informatyki próbowałam zalogować się na różne portale ponieważ mieliśmy tzw. luźną lekcje. W końcu załadował się Skype. Zalogowałam się na niego tylko dlatego, że miałam nadzieje, że James będzie aktywny. Ostatnio mówił, że wyjeżdża w sprawach służbowych więc nie będziemy tak często pisać. Ale teraz obok jego imienia była zielona kropka. Ucieszyłam się bardzo. On napisał pierwszy. Pisaliśmy całą godzinę. Napisał mi, że jest teraz we Włoszech i że jutro idzie z przyjaciółmi do Mirabilandii (wielkiego parku rozrywki).
-Też chciałabym tam pojechać. To jedno z moich marzeń.-napisałam.
-A jakie są pozostałe?
-Hm. Wszystkich ci nie napiszę, ale mogę zdradzić, że zawszę chciałam zobaczyć Londyn i plaże w LA.
-Postaram się je spełnić.-uśmiechnęłam się do monitora.
-Nawet się nie widzieliśmy...
-A chciałabyś? Bo ja tak. Z tego co mi napisałaś i z twoich zdjęć widzę, że nie jesteś brzydka. A i bardzo fajnie się z tobą piszę. Bardzo chciałbym cię poznać.-mój chłopak nachylił się nagle nade mną. Szybko wyłączyłam monitora, a ten spojrzał na mnie podejrzliwie i odszedł. Wiedziałam, że muszę z nim zerwać. Następnego dnia nie pisałam z Jamesem i następnego też nie.

  Minęło pół roku, a my razem pisaliśmy. Zauroczyłam się w nim.
W końcu odważyłam się nacisnęłam zieloną słuchawkę z napisem obok "wideo rozmowa." Zanim odebrał napisał: "Przemogłaś się? hehe." i odebrał. Bałam się kogo tam ujrzę. Pojawił się czarny ekran a po chwili ujrzałam chłopaka o blond włosach. Był przystojny. Rozmawiał z kimś przez telefon i palcami przesuwał po gryfie. Gdy zobaczył mnie uśmiechnął się i pokazał na mnie palcem.

 Jego twarz wydała mi się znajoma, ale to nie możliwe żebym go znała. Po chwili powiedział, że zaraz do mnie zadzwoni i wyłączył wideo. Nie wiem skąd kojarzyłam jego twarz. Po 5 minutach znów zadzwonił, ale przedtem napisał. "I co jestem taki straszny jak myślałaś?" znów zadzwonił wideo. Uśmiechnął się do mnie, a ja do niego. Porozmawialiśmy chwilę. Potem musiałam iść.

Twitter 1

Siedziałam na tt i jak zwykle przeglądałam posty gdy nagle przyszło powiadomienie, że jakiś James Naroh mnie zaczął following'ować. Nie znałam go, ale puściłam to płazem. On komentował moje posty itp.
  W moim życiu jest zły czas. Wszyscy się ode mnie odwrócili nawet brat z którym mieszkałam po śmierci rodziców. Nikt nie słuchał jak wołałam o pomoc. W końcu napisałam na tt: "Nienawidzę tego życia. Jestem taka samotna choć dookoła mnie jest tyle ludzi. Nawet gdybym się zabiła nikt byt tego nie zauważył." Siedziałam zapłakana nad ekranem i rozważałam samobójstwo.-Wszystko jest do dupy!-pomyślałaś.-Nawet Jessica się ode mnie odwróciła i zwróciła wszystkich przeciwko mnie.- Rozżalanie się nad sobą przerwał mi ktoś na tt. Nijaki James odpowiedział na mojego twitta. Pisał: "Czemu tak piszesz? Nie może być aż tak źle." Otarłam łzy. Wyglądało to tak jakby chciał sprowokować rozmowę, ale co mi tam było. Odpisałam: "Nawet nie wiesz jak bardzo źle, ale co cię to obchodzi?", "To martwiące kiedy taka urocza i spokojna dziewczyna pisze takie rzeczy.", "Urocza, spokojna? Wnioskujesz to tylko po tym, że czytasz moje posty?!",  "Tak. Sorry, jeśli cię uraziłem. Moim zdaniem taka właśnie jesteś.", "Nie znasz mnie."
 Od tamtej pory na każdego mojego posta dawał komentarz i w ten sposób zaczynaliśmy krótkie rozmowy. W końcu przyzwyczaiłam się i nawet cieszyłam, że mogę z kimś takim pogadać nawet o takich głupich rzeczach. Choć normalnie byłam bardzo nieśmiała tak przez internet wręcz przeciwnie. Przez parę dni nic nie dodawałam żadnych postów bo miałam inne zajęcia niż komputer np. mojego chłopaka, z którym coraz to gorzej mi się układało. Kiedy w końcu włączyłam Tt miałam kilka informacji od Jamesa. Pisał czy żyję i czy wszystko ok. Wziął sobie na serio to co pisałam na początku. Pewnie się martwi więc odpisałam: "Wszystko  w porządku. Martwiłeś się? :)" następnego dnia odpisał: "Wybacz nie mogłem wczoraj. Naprawdę się cieszę bo już się martwiłem. Może masz Skype? Na Tt wszyscy widzą nasze posty. Tam nie." Nie wiem czemu, ale dałam mu tego Skype. Mój brat powiedział, że to dobrze, że poznałam kogoś komu mogę się wygadać i mam pewność, że nikomu tego nie powie. Miał racje. Jamesowi mogłam zaufać. Gdy pisaliśmy prywatnie mogłam napisać co mnie trapi i on tak samo. Z tego co pisał wywnioskowałam, że jest ode mnie o 2 lata starszy, ma ciężką pracę choć ją kocha, spełnia swoje pasje i ma przyjaciół z którymi ma czasem problemy. Jednego z nich kilka razy musiał wyciągać z opresji co mu na dobre nie wyszło.
  Pisałam z Jamesem przez 4 miesiące.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

O Harrym cz.4

Zeszłam na dół z kacem 'godnym mistrza' usiadłam przy stole w kuchni i podparłam głowę na rękach. Po chwili do kuchni weszła Patrish , nalała wody do szklanki i mi ją podała. Zaczęła coś gotować.
-Co byś zjadła?-szybko obejrzałam się za siebie gdy zrozumiałam, że to nie Patrish tylko Niall.
-A ty co tu robisz?-powiedziałam z oburzeniem. Nagle zrozumiałam, że został tu na noc. Wzięłam głęboki wdech zła.-Niall!
-Co?! Wyluzuj bo wyglądasz jak ta ryba, która się tak nadyma...-powiedział i nadymał policzki.
-Spałeś z moją siostrą?!-wstałam energicznie i poczułam, że mam zabandażowane udo. Niall pokręcił głową.-Do niczego nie doszło?-spytałam by się upewnić.
-Przyrzekam ci, że do niczego. Po prostu zostałem z Hazzem na noc. Same to zaproponowałyście.
-Naprawdę? Nic nie pamiętam.
-Haha. nic się nie dziwię. Szalałaś nieźle.-powiedział. Zajrzałam do salonu, a tam na kanapie spał Harry bez spodni i koszulki otulony kocem. Spojrzałam się na Nialla pytająco.-No wiesz. Na początku to było tylko nie winne karaoke...-zaczął, a ja już usiadłam załamana, bo doskonale wiem jak śpiewam.-Potem się rozkręciłaś.
-Co masz na myśli?-spytałam zasłaniając twarz.
-No wiesz, taniec na stole ze mną. Jak potem z niego spadłaś. A no i jeszcze pobiłaś się z jakąś dziewczyną przed domem.-zaciekawiło mnie to ostatnie. Myślałam, że to był tylko sen.- Z jakiąś wypindrzoną dziewczyną. Ona chyba była z twojej klasy...-tak to nie był sen! Ucieszyłam się bo z tego co pamiętam nieźle jej przyłożyłam, ale nie pamiętam o co poszło.
-A wiesz może o co się pobiłyśmy?
-Nie ale krzyczałyście na siebie coś w tym stylu: "Nie waż się tak o nim mówić!... Nie twój interes!"-mówił udając mój głos.-Najpierw się tylko wyzywałyście, ale potem nie można było was od siebie od ciągnąć. Później myślałem, że Harry też jej przyłoży.
-Harry?-spytałam zdziwiona.
-Tak. Jak usłyszał co ona o tobie mówił to rzucił się w waszą stronę, ale jak zaczęłyście się bić to myślał tylko o tym by was odciągnąć.-Więcej nie chciałam wiedzieć.-Co zjesz?-spytał za mną gdy wyszłam z kuchni. Nie odpowiedziałam. Poszłam do salonu jeszcze za bardzo nie świadoma po co. Alkohol jeszcze władał moim umysłem i ciałem. Stanęłam i oparłam się o kanapę nad Harrym. On po chwili otworzył oczy i spojrzał na mnie, a ja nachyliłam się nad nim. Zdziwiło go to. Pochyliłam się bardziej i cmoknęłam go prosto w usta. Gdy się odchyliłam doszło do mnie co zrobiłam i się przestraszyłam sama siebie. On się uśmiechnął.
-Za co to?-spytał zaspany.
-Wybacz. Nie wiem czemu to zrobiłam.-wyprostowałam się.-Normalnie bym się tak nie zachowała. To ten alkohol.-zaczęłam się szybko tłumaczyć. Usłyszałam, że z góry schodzi moja siostra.
-Spokojnie. Nic się nie stało.-powiedział a ja się odwróciłam i skierowałam ku schodom na których spotkałam siostrę.-Dla mnie możesz taka być.-powiedział za mną. Patrish spojrzała się na mnie dziwnie, a ja prawie się zapadłam pod ziemie. Oh, gdyby dowiedziała się co przed chwilą zrobiłam... no bo jej podoba się Harry.