Francesca miała związane w kitka włosy koloru ciemny blond. Jej twarz niby okrągła, ale w ogóle nie dziecięca. Niebiesko szare duże oczy były schowane pod okularami z dużymi, czarnymi oprawkami. Na szpiczastym nosie były widoczne delikatne piegi, które jakby dodawały koloru bladej skórze. Miała ładne usta. Ubrana była w różowy sweter w paski. Gdy je zobaczyłem od razu pomyślałem o Louisie i przypomniałem sobie, że zaczynam tęsknić za chłopakami. Francesca była smukła i dość wysoka jak na swój wiek. Jej wygląd w ogóle nie wskazywał, że ma 15 lat.
Dziewczyna stanęła przed nami i miło się uśmiechnęła. Zauważyłem, że ma aparat na zębach. Jakbym miał opisać ją dwoma słowami to powiedziałbym "kujonka", "Oferma". To przykre, ale tak wyglądała. Moja mama podobno widziała się już ze swoją 'nową córką'. Spojrzałem na Grega, a potem w oczy dziewczyny i poczułem jak żołądek robi mi fikołka. Westchnąłem.
-Cześć jestem Greg, bardzo ciesze się że cię w końcu poznałem.-powiedział zaciskając dłonie na nogawkach od spodni. On też się denerwował, ale był pozytywnie do tego wszystkiego nastawiony. Też postanowiłem przyjąć pozytywny tok myślenia.
-Witaj...-zacząłem.- Jestem Niall.-powiedziałem i wyciągnąłem rękę przed siebie by się przywitać. Lecz ten gest wyszedł dość niezdarnie. Dziewczyna poprawiła okulary, które zjechały jej na nos i uścisnęła moją rękę.
-Tak wiem. Cześć.-powiedziała i zwróciła się do mamy.-Moje rzeczy są w innym pokoju ciociu. Miałam tak mówić, prawda?-moja mama pokiwała tylko głową.
Jechaliśmy już do domu, a w aucie panowała dziwna cisza. Skończyły się tematy. Chyba na razie wszystko już przerobione: temat gustów smakowych i obiadu, pokoju (będzie spała w pokoju gościnnym- na szczęście), nowa szkoła. Wziąłem głęboki wdech.
-Francesca?-powiedziałem spoglądając na dziewczynę.- Francesca to takie długie imię. Jak mamy na ciebie mówić w zdrobnieniu?
-Nie wiem. Mama mówiła na mnie An, ale ... nie bardzo to mi teraz pasuje.
-A może być Fran?-spytał Greg zza kierownicy.
-Oczywiście. Fran. Nawet w porządku.
W domu ojca nie było nawet gdy zjedliśmy już wszyscy kolacje. Nie mam zielonego pojęcia gdzie on jest i chyba dobrze, że na razie go nie ma. Niedługo po kolacji mama pokazała Fran jej nowy pokój i wszyscy się rozeszli niby to spać. Usiadłem u siebie w pokoju na łóżku, wyciągnąłem telefon z torby i wybrałem numer jednego z moich przyjaciół- Liama. Trzy sygnały i po chwili usłyszałem jego głos.
-Siema. Co tam?-spytał.
-Nie masz pojęcia co się stało! Kurde, wszystko jest nie tak!
-Co się stało? Coś z twoją mamą czy jak?
-Powiem w skrócie bo dużo by tu gadać. Więc tak: Mój ojciec ma nieślubne dziecko, które ma 15 lat. Mama mu wybaczyła, ale tylko ona. Dziewczyna od dzisiaj mieszka w moim domu.-zrobiłem pauze czekając aż Liam coś powie, ale on milczał.- Wszyscy są zadowoleni, że ona mieszka z nami. Zaczniemy nowe życie bla bla bla. Szkoda, że nikt mnie nie poinformował o tym. Wiesz jaką minę miałem jak mi powiedzieli, że mam siostrzyczkę?!
-Wow. Stary... nie wiem co powiedzieć.
-A ja nie wiem co zrobić. Czy być jak Greg: szczęśliwy i przyjazny dla niej? Wcale się tak nie czuje. Cholera! Mój ojciec to kretyn.
-Ej już. Niall uspokój się. To nie jej wina, że tak się stało. Zdaje mi się że nie masz innego wyboru niż ją zaakceptować.
-Jasne szkoda tylko, że to cholernie trudne. Jestem taki wściekły. Bękart...
-Niall! Nie poznaję cię. Weź postaw się w jej sytuacji. Pomyśl chwilę jak ona się czuje.- nagle za drzwiami coś stuknęło. Nasłuchiwałem chwilę i chyba ktoś podsłuchiwał moją rozmowę. Powiedziałem szeptem:
-Zadzwonię jutro.- i się rozłączyłem. Wstałem i po cichu wyszedłem na korytarz. Nikogo tam nie było. Pewnie mi się tylko zdawało. Odwróciłem się aby wejść do pokoju i zobaczyłem, że na dole schodów ktoś siedzi. To była Fran. Czyli jednak podsłuchiwała! Małpa jedna! Zszedłem do połowy schodów nie skradając się już.
-Ej! Nie wiesz, że się nie pod...- przerwałem. Usłyszałem ciche szlochanie i postanowiłem nie kończyć.- Coś się stało?- ona nie odpowiedziała. Usiadłem dwa schodki za nią i położyłem delikatnie rękę na jej ramieniu, a ona szybko strząsnęła ją.- Co jest?- zacząłem się martwić. Czemu ona ryczy. Bez powodu się nie płacze. Coś musiało się stać. Eh. Liam i Greg mają racje. To wszystko to nie jej wina. Nie powinienem być dla niej wrogiem. W końcu to moja siostra.
-Nie udawaj, że cię to obchodzi!-wyszlochała.- Nie przejmuj się mną. W końcu jestem tu tylko gościem. To twój dom.-zaczęła coraz bardziej płakać.- W ogóle co ja tu robię, co?! W końcu jestem tylko nieślubnym dzieckiem- bękartem. Prawda?- o nie! Słyszała co o niej mówię. I w dodatku wpadła teraz w histerię. Boże zaraz wyjdzie mama i dopiero będzie. Pochyliłem się i przytuliłem Fran mocno.
-Nie chciałem żebyś to słyszała. Przepraszam.
-Słyszała czy nie... to coś zmieni. Myślisz o mnie w ten sposób.
-Nie, już nie. Proszę wybacz. Po prostu czuję się nieswojo w tym wszystkim.
-A mi niby jest dobrze? Umarła moja mama...
-Chcesz o tym pogadać?
-Tak...- rozmawialiśmy tak bardzo długo. Zrozumiałem już prawie wszystko. Muszę ją zaakceptować bo to moja siostra.
-Siema. Co tam?-spytał.
-Nie masz pojęcia co się stało! Kurde, wszystko jest nie tak!
-Co się stało? Coś z twoją mamą czy jak?
-Powiem w skrócie bo dużo by tu gadać. Więc tak: Mój ojciec ma nieślubne dziecko, które ma 15 lat. Mama mu wybaczyła, ale tylko ona. Dziewczyna od dzisiaj mieszka w moim domu.-zrobiłem pauze czekając aż Liam coś powie, ale on milczał.- Wszyscy są zadowoleni, że ona mieszka z nami. Zaczniemy nowe życie bla bla bla. Szkoda, że nikt mnie nie poinformował o tym. Wiesz jaką minę miałem jak mi powiedzieli, że mam siostrzyczkę?!
-Wow. Stary... nie wiem co powiedzieć.
-A ja nie wiem co zrobić. Czy być jak Greg: szczęśliwy i przyjazny dla niej? Wcale się tak nie czuje. Cholera! Mój ojciec to kretyn.
-Ej już. Niall uspokój się. To nie jej wina, że tak się stało. Zdaje mi się że nie masz innego wyboru niż ją zaakceptować.
-Jasne szkoda tylko, że to cholernie trudne. Jestem taki wściekły. Bękart...
-Niall! Nie poznaję cię. Weź postaw się w jej sytuacji. Pomyśl chwilę jak ona się czuje.- nagle za drzwiami coś stuknęło. Nasłuchiwałem chwilę i chyba ktoś podsłuchiwał moją rozmowę. Powiedziałem szeptem:
-Zadzwonię jutro.- i się rozłączyłem. Wstałem i po cichu wyszedłem na korytarz. Nikogo tam nie było. Pewnie mi się tylko zdawało. Odwróciłem się aby wejść do pokoju i zobaczyłem, że na dole schodów ktoś siedzi. To była Fran. Czyli jednak podsłuchiwała! Małpa jedna! Zszedłem do połowy schodów nie skradając się już.
-Ej! Nie wiesz, że się nie pod...- przerwałem. Usłyszałem ciche szlochanie i postanowiłem nie kończyć.- Coś się stało?- ona nie odpowiedziała. Usiadłem dwa schodki za nią i położyłem delikatnie rękę na jej ramieniu, a ona szybko strząsnęła ją.- Co jest?- zacząłem się martwić. Czemu ona ryczy. Bez powodu się nie płacze. Coś musiało się stać. Eh. Liam i Greg mają racje. To wszystko to nie jej wina. Nie powinienem być dla niej wrogiem. W końcu to moja siostra.
-Nie udawaj, że cię to obchodzi!-wyszlochała.- Nie przejmuj się mną. W końcu jestem tu tylko gościem. To twój dom.-zaczęła coraz bardziej płakać.- W ogóle co ja tu robię, co?! W końcu jestem tylko nieślubnym dzieckiem- bękartem. Prawda?- o nie! Słyszała co o niej mówię. I w dodatku wpadła teraz w histerię. Boże zaraz wyjdzie mama i dopiero będzie. Pochyliłem się i przytuliłem Fran mocno.
-Nie chciałem żebyś to słyszała. Przepraszam.
-Słyszała czy nie... to coś zmieni. Myślisz o mnie w ten sposób.
-Nie, już nie. Proszę wybacz. Po prostu czuję się nieswojo w tym wszystkim.
-A mi niby jest dobrze? Umarła moja mama...
-Chcesz o tym pogadać?
-Tak...- rozmawialiśmy tak bardzo długo. Zrozumiałem już prawie wszystko. Muszę ją zaakceptować bo to moja siostra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz