Po kolei widziałam moją mamę jak wyjeżdżała do pracy. Jej spakowane walizki stojące w przedpokoju i łzy, które zbierały się w jej oczach za każdym razem. Widziałam jak żegna się z Patrish. Widziałam moją siostrę jak idzie przez szkołę trzymając się za rękę z Martinem. Są tacy szczęśliwi. Widzę jak wchodzi do mnie do pokoju i opowiada mi wszystko. Widzę Nialla, Zayna i Harrego jak siedzą u nas na kanapie i razem żartują. To są moi najlepsi przyjaciele.
Nagle słyszę głośne, ciągnący się sygnał. Spojrzałam na monitor tuż nad moją głową. No jasne... spadek poziomu cukru. Po paru sekundach do pokoju wpadła ubrana w różowy kitel pielęgniarka. A tuż za nią... Harry. Pielęgniarka zaczęła grzebać nieco przy kroplówce, a Hazz podszedł i czule przyłożył swoje wargi do mojego czoła.
-Mam nadzieję, że dobrze cię tu traktują?!- spytał siadając obok.
-Najlepiej.-powiedziałam z uśmiechem.
-Jak się pani czuje?-spytała pielęgniarka nachylając się nad łóżkiem.
-Dobrze dziękuję. Myślę, że nie długo będę już mogła wyjść.-pielęgniarka się zaśmiała.
-O tym my zadecydujemy. Mam nadzieję, że będzie pani już pilnowała poziomu cukru.
-Na pewno, bo będę widzieć, że muszę go pilnować.-pielęgniarka zmierzyła mnie wzrokiem pytająco.
-Palce pani spuchły.-stwierdziła.- Może lepiej będzie jeśli pani ściągnie pierścionek?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz