środa, 22 maja 2013

O Harrym cz. 7

-A teraz kaszlnij.- powiedziała lekarka, której różowe pasemka przykuły moją uwagę. Siedziałam na niewygodnym siedzeniu, w śmierdzącej lekarstwami karetce z hipsterską lekarką.- Jeszcze raz.- już chciałam jej coś powiedzieć bo robiłam to już od dziesięciu minut! Jakby nie miała się zając kim innym. Nagle zobaczyłam moją siostrę biegnącą tu z torebką zarzuconą na ramie. Gdy do mnie dobiegła mocno mną potrząsnęła, a potem zaczęła wypytywać czy wszystko w porządku itp. Podobny zestaw pytań zadała później doktor. Gdy ona pozwoliła nam jechać nie czekałyśmy długo. Czym prędzej wróciłyśmy do domu gdzie przez resztę dnia byłam rozpieszczana przez Patrish. Normalnie wykorzystywałabym to na maksa, ale teraz było mi jakoś głupio. Wieczorem usiadłyśmy i zaczęłyśmy oglądać jakiś głupi talk-show. Po pewnym czasie ona zaczęła.
-Wczoraj rozmawiałam z Niall'em i on zaprosił mnie do kina.-powiedziała to, ale bez żadnego entuzjazmu.
-Czemu się nie cieszysz? Przecież chyba chciałaś aby tak zrobił?!- spytałam retorycznie. Wiedziałam, że Niall to tyko most łączący ją z Harrym. Spojrzałam na nią a jej twarz rozjaśnił nieśmiały uśmiech. Może teraz w końcu mi coś powie. To było złudne wrażenie. Patrish siedziała cicho, wiedziałam, że nie mam na co czekać więc poszłam spać.
W nocy śniły mi się koszmary związane z dzisiejszym dniem. Tak właściwie to to był dokładnie odwzorowany dzisiejszy dzień. Znów musiałam to samo przeżywać. Byłam wdzięczna, że Harry mnie tam znalazł. Musiałam mu podziękować, tylko jak? Takie zwyczajne dziękuje nie wystarczy. A z drugiej strony co można dać osobie, która ma chyba już wszystko?
 Leżałam tak w łóżku i rozmyślałam. Zadzwonił budzik do szkoły. Sięgnęłam ręką za siebie i próbowałam wyłączyć źródło wkurzającego dźwięku, ale zamiast tego zrzuciłam czerwony zegarek z półki na podłogę. Cisza... cisza kosztująca mnie 5 futnów za nowy budzik. Sięgnęłam po telefon i napisałam sms-a. W odpowiedź zadzwonił on.
-Nie obudziłam cię?- spytałam od razu.
-Nie. Nie śpię już od piątej. Próby.- powiedział łagodnie.- Coś się stało?
-Chciałabym się z tobą spotkać.- chciałam przekręcić się na bok i poszukać ładowarki, ale zamiast tego spadłam z łóżka i jęknęłam. Jakie to było żałosne. Dobrze, że nikt tego nie widział. S powrotem przyłożyłam do ucha telefon.
-Wszystko OK? Co się stało?- zakryłam głowę kołdrą.
-Dobrze, że tego nie widziałeś.- powiedziałam, a Harry zachichotał w odpowiedzi.- Kiedy się zobaczymy?
-W szkole mnie nie będzie, więc może ooooooo szóstej?!- zgodziłam się i rozłączyłam. Cały dzień czekałam aż nadejdzie koniec zajęć, które w większość odbył się na dworze  ponieważ budynek nie był w pełnij zdolny do zajęć. W końcu nadeszła szósta, więc wyszłam z domu i poszłam nad rzekę. Zaraz obok zejścia ujrzałam Harry'ego rzucającego w kaczki na wodzie. Stanęłam za nim i wspięłam się na palce by być mniej więcej jego wzrostu.
-Obrońcom zwierząt to ty nie zostaniesz.- on odwrócił się energicznie.
-Hej! Jak się czujesz?- poprawił niezręcznie włosy i spojrzał mi się głęboko w oczy. Wzięłam głęboki wdech.
-Dobrze. Właśnie Harry, bo ja chciałam ci podziękowaniu coś dać, ale nie wiem co. Zdaje mi się, że wszystko już masz. Może podpowiedziałbyś mi?
-Nie mam wszystkiego.-powiedział cicho jakby do siebie. Nachylił się nade mną i zmierzył wzrokiem. Poczułam jak po kręgosłupie przepłyną mi lekki dreszcz, a serce przyśpieszyło. Nie miałam pojęcia co on zrobi i co ja mam zrobić. Już chciałam się odsunąć, lecz Harry położył mi rękę na łokciu.- Sprawiłabyś mi ogromną frajde jakbyś poszła dziś ze mną na impreze.


2 komentarze:

  1. Awwwwrrr ! Świetny ! :D Nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Julcia, powiedz mi, jak ty to robisz, że masz 3000 wejść???? Ja tak nie umiem!!! :(

    OdpowiedzUsuń