-Gdzie jest Julia?- spytałem prosto z mostu. Gdy ona to usłyszała uśmiech zszedł z jej wytapetowanej twarzyczki.- Wyszła już?- dopytywałem bo ta nie odpowiadała.
-Nie było jej na lekcji.-puściłem ją a ta wybiegła ze szkoły. Jak to jej nie było?! Na ostatniej przerwie mówiła, że idzie do klasy, a potem... potem ta dziewczyna wepchnęła ją do schowka!
Oświeciło mnie. Skierowałem się w przeciwną stronę niż wszyscy. Po drodze zaczepił mnie mój rudowłosy przyjaciel Mick. Wziął powietrze by coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłem. Chwyciłem go za ramię i pociągnąłem za sobą.
-Zwariowałeś do reszty?! Do ognia mnie ciągniesz?!- zaczął krzyczeć.- Chłopaku, jesteś młody, za parę miesięcy kończysz szkołę i chcesz się zabić?!- przystanąłem i spojrzałem mu się w oczy. Był przerażony. Czyli to nie były tylko głupie żart. Na chwilę się zawahałem czy chcę go ciągnąć ze sobą. Opuściłem bez silnie ręce.
-Nie chcesz to nie idź. Ja muszę. Tam jest zamknięta moja przyjaciółka.-powiedziałem szybko i zacząłem biec. Po chwili ujrzałem, że on biegnie obok mnie. W szkole pod sufitem unosił się szary dym który drażnił mój nos i gardło. Zacząłem pokasływać.
-Harry, to ta dziewczyna za którą biegasz na przerwach?
-Co?! Ja za nią nie biegam!- powiedziałem oburzony. Cholera czyli to widać! Ale to teraz nie ważne. Stanęliśmy przed drzwiami od schowka. Zacząłem pukać do niego.- Halo? Jest tam ktoś?!- w odpowiedzi usłyszałem kasłanie i jakby ktoś powiedział moje imię. Tak, ona tam była.
-Stary musimy się bawić w Supermen'ów? Strażacy już są niedaleko.- spojrzałem się na niego wściekły. On chce mnie zostawić?! Dobra, niech nie przeszkadza. Szybko pobiegłem po kluczki od pomieszczenia do gablotki niedaleko. Już po chwili otworzyłem drzwi i ujrzałem zapłakaną Julię siedzącą, skuloną pod ściną. Czym prędzej pomogłem jej wstać i wyszliśmy ze szkoły bocznym wyjściem. Mick spojrzał na wozy strażackie, pogotowie i fotoreporterów przed wejściem do budynku. Wiedziałem o co mu chodzi. Chciał pobiec tam i powiedzieć, że zwiałem z lekcji czy coś takiego by fotoreporterzy nie myśleli, że przypadkiem zginąłem. Julia siedziała na betonowym murku i kasłała. Kucnąłem przed nią. Była strasznie blada.
-Skąd wiedziałeś?!-spytała, ale jej nie odpowiedziałem. To nie był teraz czas na wyjaśnienia. Zadzwoniła moja komórka. Był to sms od Mick'a. : "Jestem przy karetce i czekam na twoją przyjaciółkę. Ty jedź do domu tak by cię nikt nie widział."- on am łeb.- pomyślałem. Spojrzałem na przerażoną Julie.
-Idź do karetek. Tam czeka na ciebie mój przyjaciel. Ja muszę jechać.- powiedziałem i odbiegłem.
Napisz kolejną część!!! Jak najszybciej!!! :* To jest boskie!!!!
OdpowiedzUsuńchętnie lecz pomysłów jak na razie brak. :)
Usuń