środa, 27 marca 2013

O Harrym dla Patrycji.

Poranny spacer po Londynie dobrze mi zrobi. Oh, tej nocy miałam okropny sen. Poranne powietrze powinno dobrze przewietrzyć mi umysł i wygonić głupoty jakie się tam gnieździły. Szłam ulicą i rozmyślałam czy p. Sunday's zorientuje, że wyszłam z hotelu. Nagle zauważyłam, że jakieś dziesięć metrów przede mną jest kilka dziewczyn, które popiskują. Podeszłam do nich szybkim krokiem zainteresowana co się dzieje. W kręgu, otoczony fankami stał Harry Styles! Pierwsze co pomyślałam to aby wyciągnąć telefon. Jak wrócę do hotelu to nikt mi nie uwierzy! Szybko włączyłam kamerę. Harry przechodził i po kolei każdej fance dawał autograf, a te zadowolone odchodziły. Wszystko nagrywałam. W końcu zostałam ja i jeszcze 5 dziewczyn. Harry przystanął obok mnie. Postanowiłam go zagadać:
-Harry! Harry!- powtarzałam by zwrócił na mnie uwagę.
-Słucham.-odpowiedział mi.
-Harry, kiedy One Direction odwiedzi Polskę?!- spytałam. Zaskoczyłam sama siebie, bo mój głos był opanowany. Jakby to był nikt zwyczajny. Harry, spojrzał na mnie.
-Aaa! Polska fanka!- uśmiechnął się. Przytaknęłam. On podpisywał już ostatni autograf.- Mam ogromną nadzieje, że niedługo.- już miał odejść gdy stanął i przyjrzał mi się badawczo.- Czekaj, czekaj. Jak się nazywasz?- powiedział to i uśmiechną się zawadiacko.
-Patrycja.- odpowiedziałam niepewnie. On odgarnął dwa loki, które spadły mu na czoło.
-Bardzo ładnie. Tylko trochę ciężko się wymawia.- zaśmiał się.- Ja cię skądś zam...
-Nie, nie możliwe.
-Ależ tak! Może twitowałaś do mnie?- pokręciłam głową.- Brałaś udział w jakiś akcjach co do One Direction?- znów zaprzeczyłam.- A może jakieś spotkanie z fanami?- znów nie trafił. Zaczął tak wymieniać różne opcje gdzie mógł mnie zobaczyć, ale zawsze zaprzeczałam.- No dobrze. To ja zapraszam na śniadanie, a może wtedy coś sobie przypomnę.- powiedział i wystawił łokieć, aby go złapała.

2 komentarze:

  1. Ja też mogę imagina? Z blondaskiem poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. strasznie mi się podoba to opowiadanie , masz talent :*

    OdpowiedzUsuń